Polipasty na ugorze

Chwilami ciężko pisać do ludzi o odmiennych doświadczeniach. Albo bez pewnych doświadczeń.Do ludzi którzy nie wiedzą rzeczy dla nas oczywistych.

Moje pokolenie miało jeszcze dziadków na wsi. Karmiło się konia, oglądało małe świnki, podbierało jajka kurom. Poszło się w pole rozpoznawało: biały len, niebieski len, konopie, żyto, owies, jęczmień. To buraki cukrowe, a to pastewne. A tu sąsiad nowocześnie gospodaruje – uprawia polipasty.(taka zapomniana dziś eksperymentalna odmiana buraka pastewnego). 

Obecne dzieciaki nawet jak pojadą na wieś to dziadek ma psa "do szczekania". Kota nie trzeba - bo nie trzyma się w obejściu ziarna. Koni nie ma. Krów nie ma. Kur nie ma bo za dużo roboty – kupi się w biedrze… Wokoło domu rośnie monokultura kukurydziana... Dzieciak nie wie jak się krowę doi... Mleko zna butelkowane...

Trzeba dobierać słowa. Opisywać rzeczy dla nas jeszcze normalne... 

 

Tak jest w bardzo wielu dziedzinach życia. Ryby to jeden z przykładów... np. mało kto wie jak wygląda makrela - znamy je w postaci wędzonych tuszek…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/