rok temu

Pamiętam sytuację przed wakacjami 2020. Rozprężenie, przekonanie że epidemia już się kończy. Tłumy na ulicach. Ostentacyje olewanie obostrzeń... 

Luzacki stosunek do zarożenia zemścił się szybko - dzieci wróciły ze szkół, ludzie wrócili z urlopów i zaczął się dramat. Przyszła jesienna fala. Umarły tysiące zarażonych... Swoje dołożyły protesty czarnych macic i tysiące zgonów obciąża sumienia organizatorów - ale praprzyczyną fali było radosne mieszanie powracających z wakacji w szkołach i zakładach pracy. Masowe testy może ograniczyłyby skalę katastrofy - ale na to rząd był po prostu za głupi. 

Pamiętam odprężenie ze stycznia-lutego 2021. Słupki spadły, zaczęło się luzowanie...  I kolejna fala luty/marzec - znów po 30 tyś zachorowań dziennie... Znów setki pogrzebów. Koleje kilkanaście tyś Polaków w piachu. Zabiła ich głupota (często nie ich własna...) i przedwczesny optymizm... 

Obecne luzowanie jest w moim odczuciu kolejnym przykłądem zbrodniczej nieodpowiedzialności władz. Należałoby wyczekać jeszcze ze 3-4 tygodnie. Świat by się od tego nie zawalił - a mielibyśmy ze 3 miliony zaszczepionych więcej. 

ZA SZCZEGÓLNY ZBRODNICZY IDIOTYZM UWAŻAM PONIEDZIAŁKOWY POWRÓT NASTOLATKÓW DO SZKÓŁ. 

Powrót puszczony na żywioł. Nie są szczepieni. Nic nie wskazuje że będą przetestowani przed rozpoczęciem zajęć... Za miesiąc wakacje - to co złapią w szkołach łatwo mogą rozwlec po kraju...

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/