o elitach
- niedziela, 01, listopad 2020 13:53
- Andrzej Pilipiuk
Odbudowa Polskich elit to coool pomysł. Tylko że myśmy jeszcze nawet nie zaczęli.
Powiem więcej - myśmy tego nie zaczęli nawet od samych siebie...
niech każdy chłodno oceni co do tej pory osiągnął. Czy dokonał czegoś co dawało by mu przepustkę do
takiego świata jaki stworzyła przedwojenna polska inteligencja?
ja bym bardzo chętnie do tej nieistniejącej klasy zapisał - ale zasadniczo zabrakło mi kwalifikacji... w pierwszej kolejności intelektualnych. W życiu tak jest że aby zdobyć dyplomy z sensownymi ocenami które dają jakieś tam możliwości trzeba się nauczyć opanowywania pamięciowego nudnego i zbędnego materiału którego wymagają od nas na egzaminach.
Już będąc w liceum czułem ze to nie jest szkoła dla mnie - skacząc w górę muskałem drążek wyciągniętymi czubkami palców... i to wszystko. jeszcze jedno: wszystko co było dla mnie ważne robiłem poza szkołą. liceum to był dla mnie grób myśli ludzkiej. czytałem książki które nie był lekturami. nawet dziewczynę miałem z innego liceum.
deficyty intelektualne się da nadrobić pracowitością - kując jak idiota. Na to brakowało mi cierpliwości i nie widziałem w tym sensu. Powiedzmy tak: mając lat naście widziałem wyraźnie że nauka nie jest już przepustką do żadnego lepszego życia etc.
Na studiach dorabiałem sobie gdzie mogłem, pisałem, to żarło czas.Tylko że gdyby poświecił go na naukę - też g... bym z tego miał. Byłbym lepiej wyedukowanym bezrobotnym. Kolejnym z setek magistrów na kasie w markecie.
Za czasów mojego Dziadka matura z technikum mechanicznego dała Mu możliwość zaczepienia się w mieście, pracy w poważnej firmie i przejścia w ciągu półtorej dekady drogi od wiejskiego chłopaka z tekturową walizką maszerującego szosą do Chełma, do poważnego majstra którego bank poważnie traktuje gdy przychodzi po kredyt na zakup małej kamieniczki w Radomiu.
Za moich czasów dyplom daje mi tyle że jak go pokażę w kasie to wejdę za darmochę do muzeum archeologicznego.
Sorry - studia są obecnie rozrywką dla dżentelmenów bogatych z domu - którzy studiują by pogłębić zainteresowania, a uprawiać naukę będą bo to będzie ich pasja a nie źródło zarobku. Może to się kiedyś zmieni - na razie nie ma opcji. Może ciut lepiej jest na niektórych kierunkach technicznych?
Zostałem pisarzem bo to dawało możliwość zainwestowania czasu i wyobraźni a były to jedyne surowce/środki produkcji którymi dysponowałem.
Do inteligencji, klasy średniej etc. włamałem się tylnymi drzwiami i to kosztem ogromnych wysiłków.
Mój Dziadek miał 32 lata gdy w biednym kraju jakim była II RP dzięki umiejętnościom i ciężkiej pracy swoich rąk odbił się na tyle, że ostrzył zęby na wspomnianą kamieniczkę. Ja mam 46 i na razie spłacam kredyt za drugie mieszkanie - żeby jakoś, choć trochę zabezpieczyć przyszłośc dzieciom.... W życiu kilka razy zabrakło mi relatywnie niewielkiej ilości pieniędzy by radykalnie poprawić byt. Ze dwa razy zabrakło mi odwagi by skoczyć na główkę. Kilka razy zbrakło m wyobraźni - przegapiłem szanse. Jak każdy.
Ergo: włamałem się i jestem w środku. Teraz trzeba się tu utrzymać... Więc tyram by wykonać kolejny krok. Może w tym 2039-tym będę miał kamieniczkę - ergo: w sto lat dojdziemy jako rodzina do punktu w którym mój Dziadek był w sierpniu 1939?








