jeszcze o wodzach...

Cierpimy na deficyt wodzów. Owszem trafiają się wioskowe czy szkolne hitlerki, samczyki alfa etc. Bardzo rzadko pojawia się człowiek z fajną inicjatywą którego ludzie sami chcą słuchać, za którym sami chcą iść i który ma wizję gdzie w ogóle chce ich zaprowadzić... Zachodzi jeszcze jeden problem - zwłaszcza widoczny u nas w Polsce - pączkowanie Napoleonów... bardzo trudno jest kierować dowolną inicjatywą o nie jesteśmy nawyki do wykonywania rozkazów i często fajne plany idą w gruzy bo ktoś "wiedział lepiej" niż wódz, albo uznał że sam będzie lepszym wodzem.

Pamiętacie "konwent św. Katarzyny" (ech smarkacze byliście w ogóle na świecie? ;)
W każdym razie w pierwszej poł. lat 90-tych było bez liku malutkich partii i partyjek prawicowych. Proboszcz parafii na Służewiu zaprosił liderów wszystkich liczących się ugrupowań kazał żeby podali sobie ręce i zbudowali koalicję która zmiecie komuchów z powierzchni ziemi. Wszyscy zgodzili się że to dobry plan - po czym dogadani rozeszli się do swoich partyjek. Tylko że tak z 75% z nich była za stworzeniem politycznego młota na lewicę ale pod warunkiem ze to oni będą wodzami...

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/