o ściganiu

                W „Gazecie Polskiej” trwa akcja uświadamiana czytelnikom problemu zbrodni UPA na Wołyniu (o Podolu i innych krainach zapomniano?). Ton dziwny. Zbrodnie UPA i ofiary wedle publicystów mają być bowiem „zapomniane”. Jest to kompletna i oczywista bzdura. Lemingi oczywiście mają o tym pojęcie raczej mętne, podobnie jak nie znają szczegółów martyrologii naszego narodu pod okupacją hitlerowską i sowiecką. Ludzie wykształceni wiedzą o Wołyniu od zawsze.

*

                W żaden sposób nie odnoszę wrażenia by temat ten był kiedykolwiek nieobecny lub zapomniany. Książki o walkach AK z UPA na wschód od Kowla czytałem jeszcze za komuny (np. „Leśne ognie”). Problematykę tę podnosił w swoich „dziełach” Edward Prus. W latach 80-tych wydał 3 książki „Herosi spod znaku tryzuba”, „Władyka świętojurski” i „Atamania UPA”. Tematykę znał można powiedzieć dogłębnie – bowiem w młodości walczył w upowcami jako …członek specgrupy NKWD i z pewnością widział znacznie więcej niż potem opisał… Po 1989-tym choć Matuszka PZPR anihilowała „uczony” ten kontynuował swoją radosną działalność publikując kolejne prace. Widywałem je regularnie w księgarniach.    

                O martyrologii polskiej ludności oraz walkach w jej obronie opowiadało tez co najmniej kilka książeczek z „Serii z Tygrysem” – przewidzianych raczej dla młodszego czytelnika. (n.. „W pogoni za Burłakiem”). Przez jakiś czas lekturą szkolną były „Łuny w Bieszczadach” a gdy ja zaliczałem podstawówkę w piątej klasie omawialiśmy „arcydzieło” pt. „Ślady rysich pazurów”. (te dwie ostatnie pozycje mówią o walkach toczonych już w graniach PRL). Jakieś artykuły o Rzezi Wołyńskiej zamieściła nawet „wybiórcza”.

*

                Ksiądz Issakowicz-Zaleski przypomina o zbrodniach, odsłania tablice, piętnuje rozkwitający za Bugiem kult bandziorów – co jest słuszne – ale jednocześnie działania jego są dziwnie niekonsekwentne. Nie domaga się śledztw, ustalania winnych, osądzenia żyjących jeszcze zbrodniarzy.

*

                Z drugiej strony – czy jest jeszcze kogo sądzić? Lektura wielu wydanych ostatnio wspomnień upowców ukazuje raczej ponury obraz epoki ostatnich leśnych oddziałów. W Polsce – masowe wysiedlenia cywilów, aresztowania: członków siatki OUN, upowców, domniemanych upowców, członków rodzin upowców. Tortury, procesy i wyroki. Walki z coraz silniejszym KBW. Nieliczne udane akcje rozbicia więzień podejmowane wspólnie z polskim podziemiem. Ekstradycje do Polski ostatnich upowców złapanych gdy przedzierali się przez Czechosłowację.

                Po sowieckiej stronie granicy jeszcze gorzej. Zdrady, prowokacje, beznadziejna wegetacja w bunkrach, czasem ostatnia walka po odkryciu kryjówki przez NKWD, częściej śmierć w płomieniach – ulubioną metodą niszczenia bunkrów było lanie nafty przez wywietrzniki… Dla nielicznych szczęściarzy których ominęły kule plutonów egzekucyjnych – piekło łagrów na Kołymie i w Workucie.  

                Przetrwali upowcy którzy:

Wycofali się wraz z niemcami i wpadli w ręce amerykanów, przy czym byli na tyle ciekawi dla wywiadu że nie deportowano ich do ZSRR. (przed 1947-mym większość deportowano).

Zdołali po 1947-mym przedrzeć się przez Czechosłowację do amerykańskiej strefy okupacyjnej (nieliczna garstka)

Odsiedzieli wyroki w Polsce – a potem zdołali wyjechać na zachód (w praktyce było o prawie niemożliwe – skazanym nie dawano paszportów – jeśli jednak mieli tam rodziny które solidnie posmarowały cuda się zdarzały)

Ukryli przynależność do UPA, lub objęła ich amnestia po 1956-tym i zdołali opuścić PRL. (np. Omelajn Płeczeń).

Odsiedzieli wyroki w ZSRR i dziś mieszkają na Ukrainie lub w innym kraju WNP.

Zdołali zatrzeć swą przeszłość i żyli w ZSRR a ujawnili się po 1991-szym (garstka).

*

                Zdecydowaną większość ujętych sowieci wykończyli bez litości. Po naszej stronie granicy też się nie cackano. W dodatku biologia zrobiła swoje. Kluby weterana UPA istniejące na Ukrainie i w Kanadzie grupują dziś głównie ludzi których z racji wieku nazywa się z przekąsem „kombatantami prenatalnymi”. Tą sprawą należało się zająć 20 lat temu. Ale jakby dobrze poszukać…          Jeśli podchodzimy do tematu poważnie – sprawców należy ścigać. Ale najpoważniejszy orędownik pomordowanych o ściganiu nie mówi…

*

A ja czytam zbiór wspomnień upowców i domniemamych upowców "Za to że jesteś Ukraińcem". Ta książka dobrze obrazuje jaką karę ponieśli uczestnicy mordów... 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/