bez trucizny
- wtorek, 12, maj 2020 08:26
- Andrzej Pilipiuk
Wyciągając wnioski z historii naszego kraju uważam że marksizm i jego mutacje – komunizm i nazizm powinny być zdelegalizowane, a aktywni głosiciele takich poglądów, a także ich pochodnych (marksizm kulturowy, feminizm, genderyzm, ekologizm) całkowicie zmarginalizowani i wyizolowani społecznie. Finansowanie bezpośrednie lub pośrednie organizacji propagujących takie postawy powinno być uznane za przestępstwo i ścigane z urzędu. Potomstwo dawnych działaczy komunistycznych powinno podlegać procedurze śmierci cywilnej na okres 3 pokoleń (utrata czynnego i biernego prawa wyborczego, zakaz pracy w zawodach zaufania społecznego – jak to Norwegia zrobiła po wojnie z quislingowcami).
Jeśli to nie pomoże, albo jeśli postmarksiści przejdą do działań aktywnych, stanowiących zagrożenie społeczne, lub zagrożenie dla państwa - powinni podlegać surowym karom przewidzianym przez prawo – nawet do kary śmierci w uzasadnionych przypadkach włącznie.
Pytanie o zakres wolności słowa. Tu jestem przeciw ograniczeniom. Pytanie jednak czy nie należałoby wyrugować pewnych poglądów z debaty publicznej – na początek sporządzając oficjalną czarną listę – tych a tych do tv czy radia nie wpuszczać, a ich wypociny nie mogą się ukazywać na portalach informacyjnych do groźbą wielomilionowych kar. Ci a ci nie mogą wygłaszać żadnych wykładów w szkołach czy na uczelniach. Niech sobie zakładają własne strony internetowe a sale na konferencje niech wynajmują.
Chciałbym zobaczyć pokolenie wychowane bez tej trucizny. Poklenie które rozwijałoby się w nietoksycznych warunkach medialnych... Ktore w poszukiwaniach intelektuanych nie byłoby od małego bombardowane tym syfem...
II RP mimo swoich wad i niedociągnięć stworzyła pokolenie niezwykłe. My działając w znacznie lepszych warunkach tego nie potrafimy.







