Ech
- sobota, 25, maj 2013 23:47
- Andrzej Pilipiuk
Obejrzałem kawałek urugwajskiego horroru „Casa Muda”. Ojciec z córką przyszłi rankiem do domu na przedaż który mieli trochę ogranąć na zlecenie właściciela. Zaraz też poszli spać w saloniku. (coś sie chronologia syyyypie.). Coś stukało piętro wyżej więc ojciec poszedł sprawdzić i został zaszlachotwany. Potem przez długie nudne 30 minut nastolatka w podkoszulku, z lampą turystyczną w łapce i uzbrojona w swojski sierp błąka się po 3 pomieszczeniach jakby czegoś szukała - i już jestem prawie w połowie. Zdaje się kolejny przykład niepotrzebnie wypapranej taśmy filmowej…
Na plus trzeba zapisać dwie rzeczy: większośc scen rozgrywa się w upiornej świdrującej w uszach ciszy, a dziewczynę kamera często pokazuje jako odbicie w liczych w tym domu lustrach. To robi klimat.






