o rozliczeniach
- poniedziałek, 02, marzec 2020 06:12
- Andrzej Pilipiuk
Nie umieliśmy rozliczyć czerwonego bydła...
Miałem 15 lat gdy komuna runęła. Dla mnie i moich rówieśników hasło "Norymberga dla komuny" było oczywistością.
Dorośli nas zakrzykiwali. Hasło o grubej kresce padło na bardzo podatny grunt. Dlaczego? No cóż... Skala umoczenia nawet nie w enigmatyczny "system" ale w jego konkretne zbrodnicze działania była szokująca. IPN posiada materiały - mimo poważnych zniszczeń dokonanych w pocz. lat 90-tych pozwalające identyfikować ok 90% z armii przeszło 300 tyś kapusiów...
a gdyby udało się pójść dorgą powojennej Norwegii? Oni umieli wypalić quislingowców... Gdyby i u nas udało się całkowicie wyizolować społecznie zdrajców, wsadzić do więzien, pozbawić obywatelstwa, wypchnąć na emigrację i odsunąć komuchów oraz ich progeniturę od wpływu na politykę i gospodarkę?
Gdyby michnik z uwagi na koneksje rodzinne nie miał w Polsce prawa urawiać zawodu "dziennikarza"? gdyby kapitalizmu nie budowali synkowie ubeków i partyjniaków? Gdyby w negocjacjach z zagranicą nie brali udziału ludzie wytresowani w posłuszeństwie obcym? Gdyby z emigracji wrócił milion Polaków gotowych przenieść tu swoje biznesy, gotowych zainwestować w odbudowę wyniszczoneego kraju? Gdybyśmy odmówili spłaty jakichkolwiek długów zaciagniętych przez komunistów i jeszcze wyjechali na wierzycieli z mordą za finansowanie lubobójczgo reżimu?
Gdybyśmy od razu ostro zażądali od szwabów reparacji - w czasach gdy żyły jeszcze miliony świadków ich zbrodni?
Jak bardzo inny świat mielibyśmy dziś za oknem...?








