wyimek
- środa, 26, luty 2020 16:41
- Andrzej Pilipiuk
Dlaczeg grafoman nie miałby zostać pisarzem. - wyimek z dyskusji na weryfikatorium.
to jak ze słuchem muzycznym.
albo się go ma albo się go nie ma.
jak się go ma - to można go rozwijać albo nie rozwijać.
jak się go nie ma - to można sobie pobrzdąkać na czymś
dla przyjemności, pośpiewać przy goleniu albo przy robocie.
w kościele na mszy już lepiej nie - bo ktoś może usłyszeć...
*
może też być problem głębszy - grafoman który ma pewien słuch i ładnie pisze - ale nie radzi sobie z selekcją tematyki... Skutkiem czego książki są poprawnie napisane ale czytać nie bardzo jakoś się chce...
*
Dzieci drogie - ktoś chyba musi Was uświadomić. To nie do końca jest tak że jak ktoś jest leniem to g... osiągnie a jak ktoś haruje to do czegoś dojdzie. Prawdziwa jest pierwsza część... Kto jest leniem g... osiągnie. A czasem przez to lenistwo zostanie niewolnikiem takich którzy wymyślą jak go zmusić do roboty za miskę zupy i będzie robił aż zdechnie... Lenistwo często łączy się z głupotą. A czasem leń jest przekonany że jest wielkim cwaniakiem a tu nagle życie wyrywa mu dywan spod nóg bo przyszedł prawdziwy cwaniak i go zrobił na szaro.
Pracusie zazwyczaj do czegoś dochodzą. Szybciej lub wolniej, ale jakoś idzie. Mija 5-10-20 lat i stoją w miejscu do którego chcieli dojść. Ale nie jest to pewnik. Czasem trafiają się okoliczności obiektywne - bezrobocie strukturalne i brak możliwości wyjazdu, choroby w rodzinie, inne wypadki losowe które podetną skrzydła brzytwą. Czasem idą burze polityczne - niekoniecznie zaraz wojny - ale np. władza wprowadza podatek który rujnuje całą branżę. Albo nagle się okazuje że dany zawód staje się korporacją, wchodzą licencje etc.
Akurat gdy skończyłem studia i dorabiając w gazetach ledwo wiązałem koniec z końcem zaczęła się dyskusja o tym by zawód dziennikarza był dostępny tylko dla ludzi po studiach dziennikarskich. (projekt na szczęście zdechł - ale inne przeszły).
*
Zostać pisarzem... Co jest do tego potrzebne?
1) jakiś tam talent. I wola rozwijania tego talentu.
2) oczytanie - to baaardzo ważne. Czytając nie tylko podpatrujemy "myki" innych autorów, ale też poszerzamy bazę własnego słownictwa. Poznajemy wyrazy których nie słyszymy na co dzień w domu ani w szkole (a zwłaszcza nie w telewizji...). Warto czasem poczytać klasykę - bo język w sferze technicznej się rozwija a w opisowej ubożeje - warto wiedzieć ze są takie słowa jak taźbir czy przetaina. Albo co naprawdę oznacza słowo "spolegliwy".
3) wyobraźnia - powinna płonąc jak świeca. Trzeba mieć kupę pomysłów, najlepiej świeżych, odkrywczych etc. pomysłów na bohaterów, na fabuły. Jak pomysłów brakuje - trzeba wiedzieć gdzie i jak grzebać żeby znaleźć podpowiedzi w historii.
4) Hobby, pasje badawcze, nietuzinkowe zawody, dociekliwość - żeby wspomóc wyobraźnię, żeby umieć szczegółowo coś opisać, żeby bohaterowie mogli uczenie o czymś pogadać i by olśnić czytelnika naszą hłe-hłe "erudycją". Przydaje się też umiejętność ciekawego opowiadania.
5) zacięcie, pracowitość - trzeba wstukać z milion znaków żeby to co piszemy do czegoś się nadawało. Potem trzeba wbić te 500 tyś znaków żeby powstała książka. Trzeba czytać, pisać analizować, uczyć się w biegu... Jeszcze uwaga na marginesie - jak ktoś jest w liceum, albo na studiach - to ostatni dzwonek by brać się na ostro do roboty - dopóki jesteście na utrzymaniu Rodziców. Potem będzie już tylko trudniej i mniej czasu na wszystko. Potrzebna jest też twardość niezbędna by nie odpalać neta zanim się dziennej normy nie wstuka. O innych czasochłonnych nałogach nie wspomnę...
6) samokrytycyzm - tj. nie puszczać gniota tyko szlifować aż zalśni jak psu...
7) odwaga - żeby kiedyś to jednak wysłać. Niby bić za to nie będą - ale trema często początkujących paraliżuje.
Wyważenie. Traktować robotę poważnie ale bez śmiertelnej powagi. Umieć traktować swój tekst jak plastelinę. Ugniatać, urabiać modelować,urwać kawałek i wkleić gdzie indziej... Powiedzieć sobie - nie jestem biskupem celebrującym mszę rocznicową. Nie dotykam nici stanowiących osnowę rzeczywistości. Nie jestem wieszczem płodzącym kolejną epopeję narodową. Trzeba spuścić sodówę uszami i do roboty.
9) świadomość misji. To jest ZAWÓD SZCZEGÓLNEGO ZAUFANIA SPOŁECZNEGO. To jest zawód który pewnych rzeczy od Was będzie wymagał. To jest zawód który sprawi że będziecie oceniani znacznie surowiej niż byle cwelebryci. Kto tego nie rozumie - niech sobie od razu odpuści.
10) szczęście. Żeby skoczyć naprawdę wysoko trzeba trafić na dobrego wydawcę, trafić swoją prozą w odpowiedni czas, znaleźć sobie swoją niszę.
*
Zapisałem się na wery bodaj w 2007 roku. Są tu ludzie którzy już wtedy tu byli i do dziś nie debiutowali. Są tu ludzie którzy chcą się czegoś nauczyć i realizują ten plan albo i nie. Są tu także ludzie który wpadają tu jak na piwo - posiedzieć w miłym towarzystwie, pogadać.
Tak, to też jest wybór. Czasem trzeba sobie postawić pytanie: Kim jestem. Kim chcę być. Po co tu jestem...








