O delfinach - samobójcach
- niedziela, 28, lipiec 2019 11:33
- Andrzej Pilipiuk
Gdy jeden delfin osiądzie na mieliźnie i wzywa pomocy, całe stado bezmyślnie pakuje się za nim na tę mieliznę i wszystkie giną. Można chwalić delfiny - za solidarność i chęć ratowania kumpla. Można zganić za głupotę, niezdolność przewidywania konsekwencji i pchanie się na pewną śmierć...
Polscy celebryci są jak delfiny. Jeden z nich - Kamil D. (ten od narkotyków, gumowej lali, mobingu i molestowania) popadł w biedę. Jechał znad morza do Katowic - po pijanemu. (tj. narąbany jak las tropikalny...). Trasa dłuuuga - chyba liczył że wytrzeźwieje za kółkiem - ale nie wytrzeźwiał. Rozwalił drooogie auto a jak się z niego wyczołgał policja stwierdziła że nadal ma 2,6 promila.
Sprawa jest ewidentna - w dodatku polskie społeczeństwo nie ma litości dla pijaków za kółkiem (zwłaszcza nie znosimy pijaków znanych i bogatych...). Ale na pisk delfina który znalazł się w tarapatach rzuciły się na ratunek delfiny kolejne...
https://niezalezna.pl/281724-formuje-sie-grupa-wsparcia-kamila-d-do-dziennikarza-wyborczej-dolaczyl-hartman
no cóż - mielizna czeka...







