Ech...
- poniedziałek, 15, lipiec 2019 09:42
- Andrzej Pilipiuk
Cool - wzięty pisarz wspiera akcję zachowania dorobku swojego poprzednika... Miły gest. Ale patrząc szerzej: stać go. Miał milion dolarów na zbyciu i kopsnął na muzeum. A gdyby mnie poproszono o datek na ratowanie np. domu Kornela Makuszyńskiego? Ile zdołałbym wyskrobać?
Jasne - Ameryka to inna skala rynku. Tam wzięty pisarz po prostu jest milionerem. To jest naturalne. Oczywiste. Nikogo nie dziwi. Tam milioner wspiera inicjatywy które uważa za ważne - to też jest naturalne i nikogo nie dziwi.
Ale jestem dziwnie spokojny że w Polsce mogłoby być lepiej - o wiele lepiej - gdyby rynkowi książki dać szansę. Gdyby nie niszczyć polskiej kultury podatkami. Gdyby nie robić z niej żerowska dla urzędasów i ich pociotków. Gdyby rozmaite ścierwiki w urzędach zrozumiały że księgarnia to nie knajpa i że należałoby troche wyluzowac z wysokością czynszu, z podatkami i innymi daninami na rzecz państwa, na rzecz miasta...
GDYBY POLSKI URZĘDAS ZROZUMIAŁ ŻE KSIĘGARNIA W MIEŚCIE JEST WAŻNIEJSZA I POTRZEBNIEJSZA NIŻ KNAJPA.
i księgarnia na wsi oczywiście też...







