O honorze
- środa, 29, maj 2019 22:21
- Andrzej Pilipiuk
Gdy chodziłem na studia niektóre wykłady mieliśmy w budynku socjologii gdzie swój gabinet miał m.in. „słynny” profesor j.wiatr – paskudny betonowy komuch, były szef instytutu podstawowych problemów marksizmu-leninizmu, a w okresie pierwszych rządów SLD około1996 roku minister edukacji narodowej. Osiągniecia naukowe ma mierne. Zasłynął natomiast ze skrajnie knajackich wypowiedzi i prób usunięcia religii ze szkół. Podczas wizyty w Krakowie tamtejsza brać studencka zrobiła zrzutkę na bilet by odesłać go do Warszawy, wygwizdała, zwyzywała i obrzuciła jajami. Brać studencka warszawska tyle honoru nie miała -jakoś jej nie przeszkadzało że taki czerwony łajdak szefuje ich instytutowi…
Na UW w ogóle dziwne rzeczy się działy – np. Na wydziale filozofii tegoż uniwersytetu grasował niejaki profesor chwedeńczuk – marksista i wojujący ateista, którego „osiągnięciem” było stworzenie w latach 90-tych na wydziale „kółka młodych marksistów”. Na emeryturę odszedł w atmosferze pewnego skandalu – od znajomych dowiedziałem się że oskarżono go branie łapówek i odejście nie było tak do końca dobrowolne. Jak było naprawdę – trudno powiedzieć. I w tym przypadku brać studencka jakoś tolerowała obecność podobnego przeżytku poprzedniego ustroju.
W czasach nam bliższych grasują podobni profesorowie – środa i hartmann. Jak się okazało w ohydną profanację podczas gdańskiego marszu równości uwikłana jest profesor polonistyki z uniwersytet Gdańskiego.
WSZYSTKIE TYCH 5 PRZYPADKÓW (i zapewne wieeele podobnych) cechuje jeden wspólny mianownik. Ci ludzie są na uczelniach tolerowani. Ktoś dał im etaty. Ktoś chodzi na ich wykłady i inne zajęcia. Ci ludzie nie boją się wydeptywać uczelnianych korytarzy. Co więcej stalinowskim odorem zatruwają pokolenia kolejne. Że tolerują ich obecność rektorzy i dziekani wydziałów tłumaczę sobie rozmaitym uwikłaniem. Być może także brakiem lustracji i dekomunizacji naszego życia akademickiego. Ale fakt że ci ludzie są tolerowani przez studentów wytłumaczyć można tylko na jeden sposób. STUDENTOM ROZPACZLIWIE BRAK ODWAGI I HONORU.








