Dwa piekła

Sobibór był piekłem na ziemi. Ale to piekło miało swoje ziemskie granice. Większość przybywających ginęła szybko – przeważnie w ciągu godziny od przybycia na rampę przenosiła się do wieczności. Część oczywiście domyślała się co jest grane, ale machina śmierci była pomyślana tak by większość prawie do końca nie połapała się że to już koniec. Śmierć od gazu była potworna – mamy relacje tych którzy wydobywali zwłoki z komór gazowych, z ciał wiele można wyczytać… – ale nawet wtedy agonia zapewne nie trwała dłużej niż kwadrans.

W Butugyczagu umierało się długo i na raty. Z głodu, od katorżniczej pracy, od promieniowania uranowej rudy, od nowotworów, na białaczkę. Nie wiemy jak ginęli ci którzy trafili do „laboratorium”? Co konkretnie im robiono, ile czasu trwało nim mordercy w lekarskich kitlach zebrali swoje dane i pozwolili ofiarom skonać? Nie wiemy co stało się z dziećmi obozu „dziecięcego” - nie przeżył nikt. Nikt z byłych więźniów dorosłych którzy przetrwali ten łagier nie miał wiedzy o ich losie – albo do końca życia bał się mówić. Strażników – o ile sami nie zostali zlikwidowani – na zawsze wiązała bolszewicka omerta.

W kwestii upamiętniania ludobójstwa ani niemcy ani ruscy nie mają prawa nikogo pouczać.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/