O szmalcownictwie
- środa, 20, luty 2019 12:06
- Andrzej Pilipiuk
Szacuje się że w Warszawie mogło działać nawet 3 tyś szmalcowników - zgrupowanych w postaci kilkunastu band. (mi ta liczba wydaje się zawyżona - a podaje ją niejaki Grabowski - historyk z Kanady znany z bardzo paskudnego sfałszowania cytatu źródłowego dokonanego "pod tezę")
Ilu było w skali kraju - trudno ocenić. Niejaki Tyrczyk (doktor ...socjologii i "pulicysta historyczny" uważa że w okupantem współpracowało 50-500 tyś Polaków)(co rozumie przez słowo "współpracowało" - nie pisze)..
Państwo podziemne wykonało ok 3500 wyroków śmierci na zdrajcach i konfidentach - w tym ok. 500 na szmalcownikach.
niestety nie sposób znaleźć informacji ilu skazano po wojnie - prawdopodobnie kilka tyś.
*
Jestem skłonny uwierzyć w te 50 tyś. 500 tyś - jest niemożliwe - bo dziś już by nas nie było. Pytanie teraz o narodowość konfidentów.
Zakładam że większość stanowił margines społeczny - skoro ukrywających się żydów można było szantażować, a za wydawanie niemcy coś tam mogli zpłacić - to pojawiała się pokusa szybkich doraźnych korzyści. Dziś też mamy obok nas takich ludzi - drobnych cwaniaczków żyjących wyłącznie dniem dzisiejszym i przeliczających wszystko na pieniądze... Plaga oszustw popełnianych na starszych ludziach pokazuje kondycję moralną pewnego odsetka populacji. Wtedy sytuacja była o tyle trudniejsza że ich działania prowadizły do tragedii i mordów.
Drugą grupą była skundlona inteligencja - ludzie którzy uważali że jest dla nich miejsce i przyszłość w III Rzeszy. Ponieważ ideologia hitlerowska przyszłości dla Polaków nie przewidywała - przypuszczam że na służbę do okupanta szli ludzie niepolskiego pochodzenia - mający niemieckich przodków i gotowi podjąć trud regermanizacji. czy np. folksdojczy ktorzy chcieli zostać niemcami mamy uważać za Polaków?








