Kolejny raz...
- środa, 06, luty 2019 10:11
- Andrzej Pilipiuk
Znów wydzwaniają do mnie telemarketerzy z mojego banku (tj. z banku który odmówił mi swego czasu kredytu bo pisarz to nie jest dla nich zawód wystarczająco wiarygodny...), i usiłują mnie namówć na ubezpieczenie emerytalne. Pomijam bezczelność tych propozycji - skupmy się na kwestiach merytorycznych.
Co dają nam te "instrumenty finansowe"? NIC. Oprocentowanie nie goni nawet realnej inflacji - w dodatku od większści rąbany jest chamsko podatek złodzieja belki. (podatek miał być od zysków kapitałowych - naliczany jest od przychodów...). Do tego wszystkie te konsorcja odprowadzają część zysków do zagranicznych centrali - czyli mówiąc po ludzku - biedni Polacy z tego co uciułają nie dośc ze sa okradani przez panstwo to jeszcze dopłacają do emerytur znacznie bogatszych spoeczeństw zachodnich.
Sorrry: Nie ma głupich.
Nie będę zakładał żadnych polis, żadnych lokat, żadnych kont emerytalnych. Ewentualnie mogę rozważyć pod warunkiem że zagwarantują mi na piśmie oprocentowanie co najmniej 5% ponad poziom inflacji. Nie wcześniej. Jak na razie po 19 latach wpłacania na III filar OFE jestem rozczarowany totalnie i zastanawiam się czy nie machnąć ręką na cały ten cyrk. Wydaje mi się że lepiej te kilka stówek miesięcznie wsadzić w spłatę kredytu...
Boję się że za kilka - kilkanaście lat z tego co wpłacam zostanie tylko zadrukowany papier - jak przedwojnne obligacje...







