Znów chcą dobrze...

PiS znów chce dobrze i znów wyjdzie jak zwykle… Co wymyślili? Państwową emeryturę dla kobiet które urodziły i wychowały minimum 4 dzieci… Jak to widzę?

Po pierwsze projekt dyskryminuje kobiety które urodziły jedno-dwójkę-trójkę. Po drugie projekt nie docenia trudu tych które urodziły i wychowały więcej: piątkę-szóstkę-siódemkę…

Po drugie - jak już bawimy się w rozdawnictwo – promujmy to co zdrowe – z projektu należałoby wykluczyć kobiety które rodziły dzieci w konkubinatach, gdy ojcowie są nieznani, gdy dzieci po osiągnięciu pełnoletności są długotrwale bezrobotne lub popełniły przestępstwa. Zero kasy dla patologii i rozsadników recydywy.

Po trzecie – warunek – powinno się liczyć wyłącznie te dzieci które płacą podatki w Polsce.

Co ja bym zrobił?

Przy zachowaniu 3 powyższych zasad po prostu dopisywać do stażu pracy np. 4 lata składkowe (zryczaltowane) za każde drugie i kolejne dziecko. W ten sposób kobieta które urodziła jedno dziecko ma emeryturę jaka wynika z jej składek i stażu pracy. Jeśli urodziła dwoje emerytura jest wyższa o kwotę jakby pracowała 4 lata dłużej. Gdy urodziła 6 dzieci – jakby pracowała 20 lat dłużej.

Trzeba też zawczasu przemyśleć źródła finansowania tych dodatków. ZUS już dziś jest o wiele zbyt wysoki. Może z reparacji wojennych od szwabów?

*

Swoją drogą - kobiet ktore urodziły czworo lub więcej dzieci jest w Polske niewiele. Komuna promowala raczej model 2+2 realia ekonomiczne PRL często redukowały to brutalnie do 2+1. Wypłacenie im spec dodatków nie obciązy szczególnie budżetu - za to fala hjetu jaka się podniosła po ogłoszeniu projektu - po prostu przeraża...   

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/