wymioty strachu
- środa, 23, styczeń 2019 09:18
- Andrzej Pilipiuk
Agencja ochrony „Tajfun” obstawiająca imprezę WOŚP na której zginął prezydent Gdańska miała dobrą opinię. Kontrola przeprowadzona o tragedii wykazała że część ochroniarzy zatrudnionych feralnego wieczoru była …nieletnia. Ludzi było zbyt mało, o swojej robocie mieli niewielkie pojęcie – część była dopiero na etapie szkolenia.
Owsiak odciął się całkowicie od tragedii. To nie była „jego” impreza – tak twierdzi.
Jak to widzę? Owsiak jest/był szefem WOŚP. Szef sprawuje władzę. Sam oczywiście wszystkiego nie ogranie – więc do poszczególnych zadań deleguje swoich ludzi. Ktoś od niego organizował lub współorganizował „Światełko do nieba” w Gdańsku. Kogoś do tego oddelegowano. Ktoś podjął decyzję że nie będzie to impreza masowa więc nie trzeba wzmożonych środków bezpieczeństwa.
Być może oddelegowano niewłaściwego człowieka. Być może człowiek byłby nawet i właściwy ale dostał polecenia od szefa „ma być tak i tak” i nie starczyło mu odwagi by się postawić. A może władze Gdańska jako gospodarz narzuciły mu to i owo. Na przykład powiedzieli: współpracujemy z „Tajfunem” – ich zatrudniasz.
Potrzebne jest śledztwo które wszystko wyjaśni. Sam Owsiak powinien powiedzieć: część winy spada na mnie, zaufałem moim ludziom, zawiedli. Ładnie by to wyglądało i nic mu za to nie grozi…
*
Stawiam tezę ze Owsiak się boi. Strasznie się boi ludzi. Ludzkiej reakcji. Być może to lęki wyniesione z milicyjnego domu – gliniarze z PRL-u bali się ludzi. (czasem szczególni łajdacy mieli, oj mieli powody…). Strach budzi agresję, strach sprawia że wszystko usiłuje utajnić, schować, ukryć. To tylko dodatkowo nakręca ludzi którzy czują jakiś szwindel, a wyobraźnia rozdyma ten szwindel do rozmiarów co najmniej afery Amber Gold. Ze strachu bierze się to wszystko: Skakanie po stołach w poszukiwaniu słoika z pieniędzmi, zasłaniania się niepamięcią, odmowa pokazania ksiąg rachunkowych na polecenie sądu…
Przecież można powiedzieć wprost: praca przy fundacji to robota na cały etat, trzeba poświecić i kilkanaście godzin dziennie – ja to wymyśliłem, ja tyram, ja organizuję – muszę z czegoś żyć, więc sorry parę groszy mi się za to należy. Można powiedzieć: owszem zlecamy pewne działania „Mrówce” i „Melonowi” – ale jest to legalne. Owszem są to moje firmy – przejechałem się kilka razy zlecając obcym – a tak mam na wszystko oko. Owszem zatrudniam tam moją rodzinę – bo wiem że mnie nie oszukają etc. etc. Owszem płacę im tyle a tyle – bo skoro wykonują pracę no to muszę im zapłacić…
Rozwiązało by to większość problemów. Nie wszystkie – bo w kraju gdzie masa ludzi zarabia 1200 na rękę informacja że ktoś zarabia np. 10 razy więcej - powoduje przekrwienie oczu i pianę na ustach…








