z kuźni
- środa, 23, styczeń 2019 00:24
- Andrzej Pilipiuk
Póki szli między domami poblask z okiem trochę oświetlał zamarznięte koleiny. Gdy minęli krzyżówki musieli zapalić świeczkę w latarce a i tak omal sobie zębów nie powybijali potykając się na grudach zmrożonego błota.
-Przez tą elektryczność oko nie może się dostosować do ciemności – gderał Wędrowycz. – Trzeba by zrobić tak jak dawni piraci.
-Ale co masz na myśli? – zdziwił się jego towarzysz.
-Nosili opaskę na jednym oku. Jedno mieli do walki w dzień, a drugie trzymali w ciemności bo było do walki w nocy. A jak w bitwie na morzu taki wbiegał pod pokład okrętu to zamykał oko oślepione blaskiem karaibskiego słońca, zdejmował opaskę i już mógł bez problemu walczyć w ciemnej ładowni wśród beczek rumu.
-Kto ci takich bzdur nagadał!? – przyjaciel złapał by się za głowę ale ręce miał zajęte bo niósł latarnię.
-Nikt. Sam do tego doszedłem, sztuką dedukcji – Jakub dumnie wypiął pierś.







