O sposobie
- wtorek, 22, styczeń 2019 00:07
- Andrzej Pilipiuk
Sposób poruszania się zmienia świadomość. Czujemy to zwłaszcza w Skandynawii. Eksplorując te kraje pociągiem zobaczymy niewiele. Pojedziemy od miasta do miasta. By zajrzeć gdzieś - kawałek od linii kolejowej trzeba przesiąść się w autobus... lub drałować na piechotę.
By dotrzeć w głąb interioru potrzebny jest samochód. Bez auta np. obejście fiordu by spojrzeć z drugiego brzegu zajmie nam wiele godzin. W wiele miejsc nie dotrzemy bez przysłowiowych czterech kółek.
Fajnie byłoby wypuścić się do Norwegii na rowerze - ale była by to trasa kompletnie mordercza... Norwegia jest specyficzna. Łódką dopłyniemy w wiele fantastycznych miejsc, ale znów - gdy fiord wcina się wiele kilometrów w głąb lądu by zajrzeć co słychać w sąsiednim - oddalonym o kilkanaście kilometrów w linni prostej - trzeba nawet kilku dni żeglugi - naokoło. A wyprawa w głąb lądu?

Inne warżenia wyniosą piechur, żeglarz, czy tzw. automobilista...
Dopiero zmierzenie się z tym krajem na kilka różnych sposobów daje poczucie poznania i spełnienia.
*
Chciałbym jeszcze obejrzec kiedyś Skandynawię z lotu ptaka - z pokładu sterowca sunącego majestatycznie nad górami i dolinami rzek.
*
Poczułem to w Bergen gdy odbiliśmy od nabrzeza Gamle Bryggen by zatankować w terminalu po drugiej stronie zatoki Vagen. Spacer wokół zatoki to mała wyprawa. Wodą? 5 minut... Inaczej się potem patrzy na wodę - przestaje być przeszkodą terenową - staje się wygodnym skrótem. Trzeba mieć tylko łódkę, kajak, jacht - coś co pływa.







