z kuźni
- niedziela, 30, grudzień 2018 08:37
- Andrzej Pilipiuk
-Swoją drogą to dziwne – mruknął Jakub zamiast toastu unosząc ku niebu słoik z solą.
-Co niby takie dziwne? – Semen łypnął na niego podejrzliwie okiem.
-No weźmy taką sól. Wydobywa się ją z ziemi… Czasem w kawałkach, czasem pompuje jako solankę do odparowania… Łatwo prosto, nieomal higienicznie. Tylko kopalnię wydrążyć. Nie powiem jest z tym trochę roboty, ale wwiercisz się kilkaset metrów i już można się do woli częstować skarbami Matki Ziemi. A tymczasem taki cukier trzeba z buraków pozyskiwać. W cukrowniach. Kupa z tym roboty, zasiać, opielić, okopać, zebrać, odstawić do skupu… A potem oni też się męczą bo to trzeba umyć pokroić, ugotować… Kupa ludzi przy tym tyra, chemikalia się dosypuje i maszyny różne drogie trzeba uruchamiać. I w efekcie jak cukier wraca na wieś do sklepu cena taka że płakać się chce. W każdym razie to czego sklepikarze żądają za kilogram cukru nijak się ma do zapłaty z kilogram buraka w skupie.
-A ty byś chciał niby jak cukier pozyskiwać?
-Też w kopalniach. Albo z odwiertów pompować melasę a potem z niej warzyć cukier. Albo na ten przykład zakazić taki odwiert drożdżami i od razu pompować gotowy zacierek… - rozmarzył się jego przyjaciel.








