Zimny grób wśród gwiazd
- poniedziałek, 08, kwiecień 2013 12:57
- Andrzej Pilipiuk
Minęła kolejna rocznica śmierci Jurija Gagarina. Upływający czas nie przyniósł odtajnienia danych na temat radzieckiego programu kosmicznego… A ja rozmyślam nad dziwną poszlaką. W grupie testowanej i trenowanej w Gwiezdnym Miasteczku na kilkanaście miesięcy przed lotem J.Gagarina był niejaki Walentin Bondarenko. Urnę z jego prochami zamurowano we wnęce muru moskiewskiego Kremla.
Wedle przecieków zginął w okolicznościach następujących: Kilka miesięcy przed lotem Gagarina Bondarenko przechodził dziesięciodniowy test w komorze ciśnieniowej. W komorze znacznie obniżono ciśnienie a żeby tester się nie udusił dopompowano tlenu. Bondarenko przypadkowo zaprószył ogień upuszczając watę na płytę kuchenki elektrycznej. Nie zdołał stłumić pożaru. Nim rozhermetyzowano kapsułę doznał poważnych poparzeń i zmarł w szpitalu. Dlaczego jego rodzina otrzymała tzw. „kosmiczną” rentę? Dlaczego „fajtłapę” który nawet nie poleciał w kosmos pochowano z honorami w najważniejszym bolszewickim panteonie?
Wedle oficjalnych danych przed lotem Gagarina zniszczeniu uległy co najmniej trzy statki kosmiczne. Jeden utracono – zamiast wejść na orbitę oderwał się ulatując w kosmos. Jeśli kiedyś go znajdziemy – co zastaniemy wewnątrz?
Są też dane nieoficjalne – dwaj bracia z Turynu radioamatorzy Gian i Achilles Judica-Cordiglia dysponują bogatym archiwum taśm magnetofonowych na których nagrywali sygnały przelatujących radzieckich i amerykańskich pojazdów kosmicznych. Jakość nagrań jest bardzo różna, jednak najprawdopodobniej byli świadkami śmierci trzech radzieckich kosmonautów, w tym jednego wystrzelonego kilka miesięcy przed lotem Gagarina. Kilka podobnych zagadkowych narań posiadają też amerykańscy radioamatorzy…
Prawda o początkach podboju kosmosu wciąż czeka na swoich odkrywców…








