syndrom bitej żony

Mając 12-13 lat gdzieś około roku 1986-tego miałem pełną świadomość że otacza mnie świat niezwykle smutny, biedny i siermiężny. Że jestem niewolnikiem pana „Jaruzelskiego” i jego przydupasów. Miałem też pełną świadomość że bunt niewolników komuchy zdławią jak bunt Spartakusa i że jedyną sensowną opcją jest dorosnąć i spierniczyć jakoś z naszej plantacji…

Mając lat 15-17 miałem pełna świadomość że bytując na trupie PRL-u cały czas jesteśmy zatruwani wyziewami tej padliny – że 45 lat nędzy wlecze się za nam jak zerwany łańcuch, co więcej że nasi obozowi kapo nadal chcą nas gonić do niewolniczej roboty – tylko że teraz pod płaszczykiem „kapitalizmu”.

Dziś mając 44 lata nadal widzę spuściznę komuny. Jak wiele zapóźnieni zdołalibyśmy odrobić gdyby nie regularne wyrywanie nam spod nóg dywanu. Jak wiele jest wokół niezawinionej nędzy, jak o wszystko trzeba walczyć z kolejnym pokoleniem potomków utuczonych na naszej krwi czerwonych wszy.

Nie rozumiem: Dlaczego masa ludzi nie umie plunąć raz a dobrze na PRL i jego pogrobowców? Syndrom sztokholmski? Syndrom bitej żony? A dlaczego ja umiem?

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/