jak wygrałem

Ten tekst został częściowo ocenzurowany przez moderatora z portalu weryfikatorium.

Nie mam pojęcia dlaczego. Nie zaznaczono też że coś wycięto. 

 

Moja historia... 

Miłem na koncie kilka pierwszych opowiadań sprzedanych gazetom. Cool. miałem też kupę takich które gazety by może i wzięły ale redaktorzy marudzili że czasopisma nie są z gumy i nie zmieszczą. Złożyłem pierwszy zbiór o Jakubie - książkę - 300 stron. Zrobiłeem wydruk  (to nie było wtedy łatwe) nalepiłem znaczki - przesłem maszynopis. Mija osiem może dziesięć miesięcy - zaproszenie na rozmowę. Rozmowa średnio konkretna zaoferowana stawka i sugerowany nakład kompletnie dziadowskie. 

Trudno się gada z idiotami. 

Drugie wydawnictwo - teoretycznie poważniejsze - pół roku czytali. Potem rozmowy. Stawka podobnie dziadowska - ale zazwyczaj ich dystrybucja jest lepsza. Ergo: szansa. 

Tylko że chcieli to wydać nie jako fantastykę ale w niszowej serii "współczesna proza polska". Stanąłem okoniem. Redaktor się obraził. Książkę przejął inny dział.

Wwreszcie finał róozmów: Dziadowska zaliczka i umowa że wydadzą w ciągu ...pięciu lat. (obiecywali że to tylko formalny zapis i za kilka miesięcy książka będzie). Po dwu latach(!!!!) nie było jeszcze zrobionej redakcji. "Pani szefowa" na protesty oświadczyła: "nie podoba się oddaj zaliczkę i won". Oddałem zaliczkę - wybrałem won. 

W tej samej firmie podobnie potraktowany wybrał "won" agent jakiejś tam Rowling. 

Minęły dwa lata z hakiem. Nie było widać perspektyw ale ciągle pisałlem trochę - do czasopism, a głównie do szuflady. Miałem już półtora tysiąca stron znormallizowanych (jakieś 2,5 miliona znaków) prozy której nikt nie chciał. Przepisałem z rękopisów i podopieszczałem "Norweski dziennik" i też bym go chętnie wydał. Bez szans. 

Trzecie wydawnictwo - może by i wydali. Redaktor od fantastyki zna wędrowycza, przeczytał maszynopis "dziennika" - jest pod wrażeniem ale zdradził mi po cichu że firma dołuje - może wydadzą jedną książkę z proponowanych trzech ale zaraz potem ich nie będzie. Wycofaem maszynopis scenariusz sprawdził się w ciągu roku co do joty. 

Czwarte wydawnictwo... Byłem troche zdesperowany. Pod mieszkaniem mojego dziadka była wypalona kawalerka do kupienia za grosze. Remonować coś umiem - z mała pomocą kuzyna dałbym radę to ogarnąć. Wysłałem wydawcy propozycję: wypłacicie mi 40 tyś gotówką za 2 miliony znaków a ja oddaję wam oddaję prawa na 3 lata - ile natłuczenie - WASZE. Odpisał mi sam główny szef. Pisał że zna moje teksty z Fenixa i Fantastyki i że to bardzo dobra propozycja tylko że wydawnictwa własciwie już nie ma - właśnie popłynął i wchodzi mu komornik. 

Piąte wydawnictwo. Dają 3k zaliczki. umowa przewiduje że książka ukaże się w ciągu 6 miesięcy. Robią okładkę (taka sobie - choć z pomysłem) robią częściową redakcję. I plajtują. Nie wydali, ale zaliczka zostaje. I do dziś ich lubię. 

W międzyczasie wysyłałem maszynopisy do kilku wydawnictw poza branżowych. Olewka totalna. Prawie nikt nie raczył odpisać. Jedni po przeczytaniu maszynopisu orzekli że ładne ale niekomercyjne. Drudzy o tej samej książce powiedzieli że drukują literaturę piękną a moja to czysta komercha... 

Jesienią 2001r spiknąłem się z "Fabryką Słów". Gdy zaczynałem chodzić po wydawcach był rok 1997. Publikacja nastąpiła zimą 2001/2002. 

5 lat straconych przez głupotę redaktorów. 


dodam: w tym czasie sam odwaliłem całą robotę reklamową - puściłem kilkadziesiąt tekstów w czasopismach i zinach konwentowych. Ludzie mnie kojarzyli na spotkaniach były non sto pytania "kiedy książka o wędrowyczu". Fabryka przyszła na dobrze przygotowany grunt. 

Napisałem też w tych latach trzy powieści ("Czarownik Iwanow", "Hotel pod łupieżcą" i "Największa tajemnica ludzkości") - których nikt nie chciał. (tej ostatniej może i słusznie nie chciał). I dwa tomy "Operacji dzień wskrzeszenia" - które wysłałem do kilku wydawnictw młodzieżowych z propozycją "to jest próbka dwa pierwsze tomy cyklu 12 - 16 - tomów. Chcę 4 tyś za maszynopis, dostarczę 4 maszynopisy rocznie, prawa macie na 5 lat ile natłuczenie, sprzedacie, zarobicie - WASZE". Odpisał mi jeden - potentat w branży - "książka fajna ale żądania finansowe kompletnie nierealne". 

Opróc cztego pisałem też rocznie 3-5 tomów kontynuacji Samochodzika i z tego żyłem.

Miałem parę w rękach, miałem pomysły, miałem wizję że zostanę pisarzem. 

*

W chwili gdy ukazał się pierwszy wędrowycz (tj. po 4-5 miesiącach od premiery) pewne spore wydawnictwo próbowało mnie podkupić.

Dostałem też w ciąg kolejnych 4-5 lat meile od wszystkich (jeden wyjątek) niedoszłych wydawców - utrzymane w duchu "kochany mistrzu popełniliśmy kiedyś tragiczną pomyłkę". 

Przychodziły też meile od redaktorów którzy rozstawszy się z dotychczasowymi pracodawcami próbowali zakładać własne wydawnictwa. Jeden tłumaczył że jego były chlebodawca był za głupi by mnie docenić a on zawsze był po mojej stronie... (ech - ciut inaczej to zapamiętałem).

Judasz rekordowy co chciał przyjść na gotowe zaoferował solidny worek srebrników żebym olał "Fabrykę" przeszedł do nich.

*

Zasadniczo wygrałem - bo wierzyłem w moje gwiazdy.

pisałem - choć w latach 90-tych nie było zbytu na to co powstawało.
pisałem - choć wszyscy w branży mi tłumaczyli że nie da się żyć z fantastyki.

gdybym wcześniej znalazł wydawcę - pewnie mniej napisałbym fuch i krócej bawił w dziennikarza - za to powstałoby więcej mojej oryginalnej prozy. Ciężko się pisze z poczuciem że wydawcy branżowi to banda ćwoków którzy mają człowieka w d...

Fabryka Słów gdy weszła na rynek nie miała problemu ze skompletowaniem stajni bardzo mocnych autorów. Myślę że 2-3-4 lata wydawali głównie to co ludzie mieli po szufladach. To co odrzucili "potentaci".

(z rozmów z kolegami wiem że w paru przypadkach tak było).

Powtórzę: 5 straconych lat. Straconych przez ćwoków których zrobiono redaktorami. 

w jednym przypadku straconych przez ćwoków którzy spuścili ze schodów agenta Rowling... spuścili gdy na zachodzie po II Tomie Harrego było już wiadome że dmuchają w to wieką kasę na promocję i będzie hicior grubszego kalibru.

Wygrałem. 

robię to co chciałem. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/