O braku oferty
- środa, 01, sierpień 2018 08:45
- Andrzej Pilipiuk
Generalnie w równy start nie wierzę i sądzę że jest to nie do przeprowadzenia. Jjednak patrzę na czasy przedwojenne - wyłapywano najzdolniejsze dzieciaki ze wsi i małych miasteczek. Były np. szkoły wojskowe zapewniające miejsce w bursie, wikt i opierunek.
Brakuje prostych programów w rodzaju - selekcjonujemy 1000 najzdolniejszych dzieciaków z rocznika i coś z nimi robimy. Dla wybranych - dobra szkoła, stypendium, dodatkowe kursy, udział w wykładach uniwersyteckich - coś ten deseń. (w II RP w powszechnych testach na inteligencję wyłapali np. Stanisława Lema).
Niemcy prowadzą takie programy w rumunii (czytałem o tym) selekcja kandydatów, sponsorowana nauka w niemieckojęzycznej średniej szkole technicznej i wiza pracownicza do niemiec - wyławiają sobie przyszłe kadry fachowe z innego narodu.
W Polsce po 1989-tym zabrakło podobnych pomysłów. Efekty? Ogromny potencjał został zmarnowany. Masa zdolnych jednostek nie widząc dla siebie szansy w naszym kraju wybrała emigrację.
*
Poradziłem sobie bez stypendiów naukowych, twórczych czy socjalnych. Nie poradziłbym sobie gdyby nie kilku życzliwych krewnych i znajomych którzy co jakiś czas dawali mi cynk że jest fucha za kilka stówek (tj. setek tyś starych zł). Nic na stałe, ale podratowanie budżetu.
Stypendium twórcze dla młodych literatów cholernie by się wtedy przydało. Ale takich nie było. A jakby były to i tak pewnie bym się nie załapał.
Gdy zdałem maturę w 1993 roku na absolwentów czy to szkół srednich czy studiów nikt nie czekał. Gospodarka się zwijała - zduszona opresyjnym systemem podatkowym a częsciowo celowo niszczona na polecenie UE (czyli głównie firm niemieckich czyszczących sobie przedpole). Efekty społeczne były straszne - przede wszystkim konserwacja u koryta komuchów, którzy mając fuchę obozowych kapo tylko zmienii opaski na rękawach. Wcześniej pilnowali nas na polecenie Moskwy, potem na Polecenie brukseli.
Nie zapominajmy że na lewicę głosowali ludzie którzy się po 1989-tym nie odnaleźli albo nie było dla nich żadnej oferty albo dostali od nowego systemu kooopa. I że było tych ludzi bardzo wielu. To bardzo smutne historie - był fachowiec, robił cuda na obrabiarkach, dostawał premie, awanse, uścisk ręki dyrektora, wczasy dla dzieci i paczkę na święta. Ale zamknęli fabrykę. I dwadzieścia innych. Z miesiąca na miesiąc człowiek wcześniej ceniony i szanowany stał się nikim. każdy z nas ma takich wśród znajomych w rodzinie bliższej i dalszej.
Dla nich kapitalizm oznaczał zagrożenie śmiertelne. Lewica wykorzystywała ten strach by dalej rządzić swoimi ofiarami...
*
Dziś lewicy już w zasadzie nie ma - skompromitowała się, zdechła, wymarła. Młoda lewica to margines społeczny. Lewicowy elektorat zręcznie podkupił PiS. dał trochę podwyżek, dał 500+, obiecal ochłapy dla wsi i wybranych grup zawodowych.
Ale na młodych absolwentów nadal nikt nie czeka. Dla masy ludzi nie ma żadnej oferty.
Być może pakiet ustaw o małej przedsiębiorczości coś zmieni. A może jest już za poźno...







