"warsiaffka"
- czwartek, 05, kwiecień 2018 07:34
- Andrzej Pilipiuk
Wrażenia z 15 minutowego marszu przez Warszawę na trasie Warszawa Centralna – Chmielna.
Po pierwsze: Chyba wolno chlać „pod chmurką” - menele na trawniku obalają piwko – patrol tzw. Straży Miejskiej udaje że nie widzi. Ca co biorą żołd? A tak, za zbieranie łopatami palących się zniczy…
Po drugie: Hordy żebraków – naliczyłem z 10-ciu. Zawodowcy – stare oklepane numery typu: „zbieramy na leki dla pieska” etc. część ewidentnie narodowości romskiej.
Po trzecie: Dwie grupki ulicznych „muzykantów” którzy wprawdzie nigdy nie nauczą się grać ani śpiewać ale za to mają nagłośnienie zagłuszające wszystko w promieniu 100 metrów.
Po czwarte: łazili przyjaciele gejów i aborcjonistów z Amnesty International (a kiedyś to była taka fajna i pożyteczna organizacja autentycznie walcząca o sprawy ważne…)
Po piąte: łazili też idioci z grenpeace w obronie kornika drukarza… Wyszkolenie tych agitatorów żenujące nie mają pojęcia o historii swojego ruchu. Dziewczyna z którą wymieniałem grzeczności przez 3 minuty nie słyszała o Rachel Carson.
Jakby na półkilometrowej trasie nastąpił nagły wykwit menelstwa, żebractwa i „nowoczesności”… A to przecież nasza Stolica. Centrum naszej Stolicy. Poniekąd wizytówka miasta i kraju.






