O spokoju
- sobota, 17, marzec 2018 22:50
- Andrzej Pilipiuk
Do Piotra Łabiszewskiego – na zachodzie przez kilkaset lat sprawdzał się protestantyzm – z mocnymi ruchami purytańskimi, z ruchami abstynenckimi (de facto to one w XIX wieku wyciągnęły Szwecję z alkoholizmu) z mocną ofensywą ewangelizacyjną (mój Ojciec w 1978 roku spotkał jeszcze w Szwecji uliczny punkt agitacyjny Armii Zbawienia). Problem w tym że u nich jest trochę inaczej – w katolicyzmie kapłan przekazuje ludziom czego chce Bóg. (Bardzo dobre kazania wygłaszał śp. ksiądz Maliński – miałem przyjemność kilku słuchać). W protestantyzmie kapłan przekazuje Bogu czego chcą ludzie. W katolicyzmie biskup deleguje księdza do wsi. U nich pastor jest wyrazicielem woli parafii zatwierdzanym przez biskupa. (wiem trochę upraszczam). To bardzo długo nieźle działało aż nastąpiła „inflacja” – tj. struktura katolicka pozostała dość „sztywna” i konserwatywna a u protestantów zaczęła się pogoń za nowoczesnością. Efektem jest wiara jak Szwedzki stół, wybierasz to co lubisz resztę ignorujesz. „Róbta co chceta – Bóg i tak was kocha”. I tu upatruję główną przyczynę kłopotów. Wszelakich… Co ciekawe – nie poszło tam u nich w totalną demoralizację – ten naród nadal ma rozwinięty np. etos pracy. Nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa – Szwedzi na ucisk fiskalny narzekali już w 1999 gdy byłem tam z Ojcem. Tylko że to co zdarto było w miarę sensownie zagospodarowywane. To było naprawdę przyzwoicie działające państwo opiekuńcze. Dziś gdy znaczna część wypracowanych środków idzie totalnie na zmarnowanie ludzie zapewne patrzą na to już trochę inaczej.
System JOW na świecie się sprawdza ale czy sprawdziłby się u nas? Na Ukrainie to mają i działa fatalnie – więc patrzą na nas i z zazdrością wzdychają za systemem naszym. Pewnych rrozwiązań nie da się przeszczepić na nasz grunt – bo po prostu uwarunkowania i mentalność są inne. Przydało by się wychować nowe pokolenie. Mniej zatrute chciwością i cynizmem. Czy JOW nie zabetonowałbym pewnych układów raz na zawsze? Weźmy też pod uwagę pasywność społeczeństwa – w Warszawie nie udało się odsunąć od władzy HGW – zabrakło frekwencji przy referendum. W Krakowie nieusuwalnym prezydentem miasta jest były komunista Majchrowski. Bardzo trudno jest cokolwiek zmienić nawet we wspólnocie mieszkaniowej czy spółdzielni… Inercja. I strach – ciągły strach by nie podpaść „władzy”. Co gorsza nie jest to strach bezpodstawny. Na prowincji byle urzędas od melioracji czy wycinki drzew może być kłodą na drodze na lata…
Co do cierpliwości – zasadniczo staram się szukać w ludziach dobra. Myślę ze bardzo niewielki odsetek populacji jest tak naprawdę zły. Tylko że ludzie często są niedoinformowani lub fałszywie poinformowani. Albo nie są wystarczająco lotni by łączyć widoczne przyczyny z odczuwalnymi skutkami. Dysponują szczątkowymi danymi łatwo (zbyt łatwo) budują sobie teorie które dla nich są wygodne. Próby wytrącenia ich z błogostanu traktują jako zamach na swoją wolność. Do tego uproszczamy – dzielimy świat na swojaków i wrrrogów. I brak stopniowania – nie jesteś za tuskiem znaczy że jesteś pisior, nie jesteś za Kaczyńskim to jesteś targowica… Ja widzę że mamy w życiu przyjaciół, sojuszników, przeciwników i wrogów. A większość na szczęście ma nas po prostu w d…
Pisałem o tym w Raporcie z północy chodziłem do naprawdę marnej szkoły i spotykałem się w klasie z chamowatym, agresywnym gówniarstwem. Z taką mentalną predresiarnią (dresy nie były jeszcze popularne). Patrzę na nich i ich wyskoki analizując: czemu mojemu kumplowi ukradli cienkopis, a mi ołówek z nadrukowana tabliczką mnożenia? Bo były to dobra w klepach niedostępne – pożądali ich do tego stopnia że przestało być ważne jak je zdobędą byle zdobyć. Dlaczego bili i palili pety? By zakozaczyć – pokazać jacy to oni silni. Pokazać innym żeby samemu nie oberwać ale też pokazać samym sobie. Po co kradli kurtki i buty w szatni? Bo mogli je sprzedać za jakieś grosze – a nikt ich nie nauczył jak zarabiać, nie było w okolicy rzemiosła które potrzebowałoby podobnych pomocników… A głównym motorem ich agresji i frustracji był strach. Oni wiedzieli że już przegrali. Ich perspektywa była czytelna: Marna szkoła – marna zawodówka – marna praca. Z tego co wiem – z całej klasy do liceum poszły 4 osoby. Ukończyły 2. Reszta? No cóż… I chyba wyczuwali tych nielicznych ulepionych z innej gliny którzy inaczej rokowali. Szukam dobra. Kradli bo nie umieli inaczej pozyskiwać dóbr. Atakowali „odmieńców” jak to robią zwierzęta… Bili z nędzy duchowej, rozpaczy i strachu. Nikt im nie podał ręki by pomóc stanąć na nogi. Ale ilu z nich było tak naprawdę zafiksowana na zło?
Staram się tłumaczyć ludziom. I namawiać do samodzielnego myślenia. Do samodzielnej oceny wydarzeń, polityków, ich decyzji. Nie głoszę prawdy ex-catedra – pisze co uważam i dlaczego tak uważam. Są i tacy który po lekturze tego bloga lub "Raportu..." uważają że jestem chamem, rasistą, faszystą, złym pisarzem i złym człowiekiem... Tym bardziej cieszą głosy przeciwne.






