o reserchu
- piątek, 09, marzec 2018 23:35
- Andrzej Pilipiuk
Zasadniczo najlepiej mieć jakieś zainteresowania - w miarę możliwości ciekawe i nietuzinkowe ale na tyle normalne by w razie czego ludzie zechcieli o tym poczytać. Potem wystarczy bazując na nich snuć ciekawe opowieści.
napisałem "Raport z północy" - książkę w której zawarłem swoje ponad 30-letnie zainteresowania historią, nauką i kulturą Skandynawii. W zasadzie wiedziałem wszystko co w niej zawarłem - bo mnie to kręciło i przez te wszystkie lata z jednej strony grzebałem by doczytać o miejscach które odwiedziłem, z drugiej w kilka miejsc pojechałem - bo wcześniej o nich coś wygrzebałem.
Research do tej pozycji to było głównie sprawdzanie w skandynawskich wikipediach dat, pisowni nazwisk, dat publikacji konkretnych książek. Wiedziałem że na plebani w Nas ok 70 lat przed Astrid Lindgren mieszkała inna pisarka - to sprawdziłem kim była co napisała... Wiedziałem że szwagier Astrid też był pisarzem - to poczytałem coś o nim. Nadrobiłem braki - żeby obraz był pełniejszy czytałem dzienniki i listy pisarki.
Czytając biografię Tove Jansson trafiłem na odnośnik do twórczości J.Bauera. Poszedłem za ciosem i znalazłem historię z parowcem wydobytym z dna.
Z kolei podczas pisania rozdziału o Gangu Olsena nie tylko obejrzałem sobie raz jeszcze 14-tą część ale szukałem też artykułów wspomnieniowych po duńsku i niemiecku. Wcześniej wiedziałem że to byli nieprzeciętni kolesie - teraz jechałem po nazwiskach szukając ciekawostek nie tylko o trzech głównych bohaterach.
Zawsze kręciło mnie Bergen w 2013-tym odwiedziłem wreszcie Muzea Uniwersyteckie - doczytałem o badaniach Nansena prowadzonych w tym miejscu - szukałem związków między Hansenem i Nansenem. Znalazłem. Przy okazji grzebnąłem głębiej - kto zakładał te muzea i ujrzałem kolejne znajome nazwisko. A odpryskowo wspominana była anegdota o kuriozalnym pogrzebie Daniela Danielsena. Była jak wisienka na torcie do tego rozdziału.
Ergo: wiedziałem gdzie grzebać. Znałem ogólnie pewne zagadnienia, musiałem je sobie uszczegółowić, także dla własnej radochy, a podczas rycia obok trufli czasem trafiał się okruch złota...







