O bezwolności
- środa, 07, marzec 2018 10:44
- Andrzej Pilipiuk
Zastanawia mnie problem internetu. Przestępczość w sieci to temat rzeka. Fabryki trolli, serwery z pirackimi plikami, infekowanie komputerów wirusami, fałszywe strony banków i lipne sklepy internetowe umożliwiające kradzież pieniędzy z kont i kart kredytowych. W necie można kupić narkotyki, broń, uzyskać instrukcje budowy bomb. Zboczeńcy różnych orientacji posiadają własne serwisy z wykupionymi domenami, gdzie udostępniają za darmo lub odpłatnie wszelkie odmiany pornografii – w tym najbardziej zwyrodniałej. To wszystko jest do znalezienia w kilka minut w „oficjalnej” części sieci. Do tego dochodzą zamknięte grupy dyskusyjne, wymiana plików bezpośrednio pomiędzy komputerami etc.
Przecież to wszystko dało by się stosukowo łatwo wyczyścić. Wystarczy wprowadzić zasadę choćby minimalnej odpowiedzialności właścicieli serwerów i serwisów za zamieszczane na nich treści stricte nielegalne. Nie pilnujesz co się dzieje na twoim podwórku – to bulisz, albo idziesz siedzieć. Dlaczego nikt tego nie robi?
Co mi to przypomina? Działania naszej policji i służb. Ileż to razy po aresztowaniu bandyty lub terrorysty dowiadujemy się że "był znany organom ścigania". Był znany... Zatem wiedzieliście że to bandzior. I co? I nic...







