Marynarze lądowi w akcji

Pod Koszalinem Morski Oddział Straży Granicznej zlikwidował nielegalną fabrykę petów. Kilku kolesi kupiło maszyny za 900 tyś i produkowało szlugi w ilości 2 tyś szt. na minutę. A potem wpadli pogranicznicy i ich skuli w kajdanki…

Widzę w tym szereg patologii trawiących nasz kraj. Po pierwsze – Straż Graniczna to kolesie którzy mają pilnować granicy żeby nikt jej nie przekraczał. Oddział Morski powinien pływać po Bałtyku i zatrzymywać podejrzane statki. Dlaczego opuścili posterunek i buszowali w głębi lądu?  Czy fabryka miała własny dok i „eksportowała” pety droga morską?

Od nakładania ceł i łapania przemytników jest Służba Celna. Zasadniczo jeśli fabryka „eksportowała” pety za granicę to oni powinni zając się wyłapywaniem towaru. Oczywiście powinni to robić NA GRANICY. Ale w UE mogą działać na całym terytorium  - stad widuję ich funkcjonariuszy jak znudzeni niczym mopsy łażą po ulicy Długiej w Krakowie i gapią się na wystawy sklepowe (a może tak szukają przemyconych towarów?)

Od likwidacji nielegalnej produkcji towarów akcyzowych jest POLICJA SKARBOWA.

*

Ergo:

Skoro mamy powołaną i sowicie opłacaną Policję skarbową – dlaczego fabrykę petów likwiduje Straż Graniczna? Albo: jeśli straż graniczna skutecznie wykrywa i likwiduje fabryki nawet daleko od granicy – po cholerę utrzymujemy Policję skarbową!?

*

A najlepiej byłoby gdyby takie fabryki można było zalegalizować. Pracowały by bez strachu przed wpadką i odsiadką, płaciły by podatki, można by kontrolować jakoś produkcji… Ale legalnie szlugów produkować nie wolno – bo popsuło by to biznes zagranicznym koncernom…  

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/