Marynarze lądowi w akcji
- wtorek, 30, styczeń 2018 09:57
- Andrzej Pilipiuk
Pod Koszalinem Morski Oddział Straży Granicznej zlikwidował nielegalną fabrykę petów. Kilku kolesi kupiło maszyny za 900 tyś i produkowało szlugi w ilości 2 tyś szt. na minutę. A potem wpadli pogranicznicy i ich skuli w kajdanki…
Widzę w tym szereg patologii trawiących nasz kraj. Po pierwsze – Straż Graniczna to kolesie którzy mają pilnować granicy żeby nikt jej nie przekraczał. Oddział Morski powinien pływać po Bałtyku i zatrzymywać podejrzane statki. Dlaczego opuścili posterunek i buszowali w głębi lądu? Czy fabryka miała własny dok i „eksportowała” pety droga morską?
Od nakładania ceł i łapania przemytników jest Służba Celna. Zasadniczo jeśli fabryka „eksportowała” pety za granicę to oni powinni zając się wyłapywaniem towaru. Oczywiście powinni to robić NA GRANICY. Ale w UE mogą działać na całym terytorium - stad widuję ich funkcjonariuszy jak znudzeni niczym mopsy łażą po ulicy Długiej w Krakowie i gapią się na wystawy sklepowe (a może tak szukają przemyconych towarów?)
Od likwidacji nielegalnej produkcji towarów akcyzowych jest POLICJA SKARBOWA.
*
Ergo:
Skoro mamy powołaną i sowicie opłacaną Policję skarbową – dlaczego fabrykę petów likwiduje Straż Graniczna? Albo: jeśli straż graniczna skutecznie wykrywa i likwiduje fabryki nawet daleko od granicy – po cholerę utrzymujemy Policję skarbową!?
*
A najlepiej byłoby gdyby takie fabryki można było zalegalizować. Pracowały by bez strachu przed wpadką i odsiadką, płaciły by podatki, można by kontrolować jakoś produkcji… Ale legalnie szlugów produkować nie wolno – bo popsuło by to biznes zagranicznym koncernom…







