Z kuźni

Niedzielne popołudnie przy kawęczyńskiej upływało spokojnie. Październikowe słoneczko odbijało się w szybach. Gosia szydełkowała sobie sweterek na zimę, Marek z Igorem siedzieli nad partyjką szachów. Ślusarz przyniósł z wypożyczalni kasetę z trzecią częścią „Evil Dead” ale planowali obejrzeć to arcydzieło dopiero wieczorem. Igorowi co jakiś czas odbijało się jakby wodą kolońską, dwa dni wcześniej popełnił fatalny błąd - wyssał pracownicę fabryki kosmetyków z ulicy Szwedzkiej.

            -…to pewnie estry – tłumaczył mu przyjaciel. – Z pewnością jak siedziała przy taśmie i pakowała te kremy do słoików nawdychała się różnego paskudztwa. Substancje zapachowe przeniknęły do krwi i masz taki efekt… przejdzie za kilka dni.

            -Łatwo ci mówić, ja już za życia nie znosiłem kwiatków!

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/