Z kuźni
- środa, 17, styczeń 2018 20:52
- Andrzej Pilipiuk
Niedzielne popołudnie przy kawęczyńskiej upływało spokojnie. Październikowe słoneczko odbijało się w szybach. Gosia szydełkowała sobie sweterek na zimę, Marek z Igorem siedzieli nad partyjką szachów. Ślusarz przyniósł z wypożyczalni kasetę z trzecią częścią „Evil Dead” ale planowali obejrzeć to arcydzieło dopiero wieczorem. Igorowi co jakiś czas odbijało się jakby wodą kolońską, dwa dni wcześniej popełnił fatalny błąd - wyssał pracownicę fabryki kosmetyków z ulicy Szwedzkiej.
-…to pewnie estry – tłumaczył mu przyjaciel. – Z pewnością jak siedziała przy taśmie i pakowała te kremy do słoików nawdychała się różnego paskudztwa. Substancje zapachowe przeniknęły do krwi i masz taki efekt… przejdzie za kilka dni.
-Łatwo ci mówić, ja już za życia nie znosiłem kwiatków!








