O hipokryzji

Europa dojrzewała powoli do ostatecznego porzucenia niewolnictwa. W naszej części kontynentu nie było ono szczególnie rozpowszechnione – naszym przodkom dokuczała głównie pańszczyzna, od czasów  królowej Bony będąca de facto trwałym przywiązaniem chłopa do jego pana. Na zachodzie też nie było ono szczególnie popularne – funkcjonowało gównie w koloniach, właściciele żyjący w Europie jedynie konsumowali owoce pracy niewolników których często nigdy nie widzieli nawet na oczy…

Ludzkość dojrzewała, mądrzała, narzucała sobie zdrowe ograniczenia. Doszła wreszcie do punktu w którym posiadanie niewolników stało się obciachem. Podobnie zanikła pańszczyzna. Bardzo marne płace robotników i służby można traktować jako swego rodzaju niewolnictwo – ale ludzie ci mieli wolność osobistą – mogli porzucić swoich czerstwo-chlebo-dawców czy robotę w fabryce. Handel żywym towarem był nielegalny i zepchnięty do świata marginesu społecznego. W koloniach też się poprawiało. Anglicy i Francuzi tam gdzie rządzili zwalczali to zjawisko i to na poważnie.  Nie do końca się to udało.

Recydywa niewolnictwa nastąpiła w okresie totalitaryzmów – naziści i sowieci mieli niewolników  było to jednak niewolnictwo państwowe. Niewolników trzymano w obozach za drutami. Niewolnikami byli mieszkańcy krajów komunistycznych. Nie mieli prawa swobodnego wyjazdu za granicę. W III rzeszy niemcy przeważnie zachowywali prawo posiadania paszportów, mimo toczącej się wojny jeździli np. na wczasy do Szwecji – co nie dotyczyło jednak poborowych i ludzi z kartami mobilizacyjnymi w kieszeniach.  

Obecnie niewolnictwo znów wraca do Europy - tylnymi drzwiami. Islam i prawo szariatu zezwalają na posiadanie niewolników. Opowieści z życia Mahometa będące dla muzułmanów swego rodzaju wykładnią moralną pokazują  jego stosunek do tego zjawiska. Bogatsi muzułmanie żyjący na naszym kontynencie wrócili już dawno do „tradycji”. Nikt tego nie kontroluje, nikt nad tym nie usiłuje zapanować. Masowa imigracja zwiększyła skalę zjawiska. Niewolenie białych kobiet i dzieci spotyka się jeszcze z reakcją władz – choć często kompletne niewspółmierną do skali zagrożenia. Rozmaitym „kuzynkom” czy „krewnym” żyjącym w domach mahometan nikt się nie przygląda. Hipokryzja Europejczyków podyktowana „szacunkiem dla odmienności” wynikającym z politycznej poprawności dawno już dała carte blanche handlarzom i właścicielom… Relatywizm moralny rodzi zbrodnie. Los zastraszonej Murzynki żyjącej kątem w domu Turków czy Arabów w lepszych dzielnicach nie budzi zainteresowania służb. A w dzielnicach gorszych jest jeszcze gorzej. Nasza wiedza o tym co dzieje się w strefach no-go jest coraz bardziej fragmentaryczna.     

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/