rozważania ogólnocywilizacyjne
- czwartek, 23, listopad 2017 10:40
- Andrzej Pilipiuk
Biali ludzie zbudowali cywilizację europejską.
Śniadzi ludzie w Indiach zbudowali swoją
Azjaci (tacy żółci) zbudowali kilka własnych
Indianie też stworzyli państwa Inków i Azteków.
Czarni ludzie cywilizację mieli w Beninie
Ergo: Biali mieli najciaśniej więc swój teren zagospodarowali i ucywilizowali najdokładniej.
Na pozostałych kontynentach było "luźniej" więc tam cywilizacja istniała w postaci wysp i wysepek.
Makura, Alodia, Nobadia, Etiopia w średniowieczu były normalnymi krajami z chrześcijaństwem, traktatami teologicznymi, dyplomacją, sztuką na bardzo wysokim poziomie. W Beninie było gorzej - własnego alfabetu się nie dorobili ale np. odlewali brąz. A wokoło (tj. reszta afryki) była jeszcze epoka kamienia.
Inkowie mieli wodociągi, drogi bite, system opieki społecznej, etc. ale obok rozciągała się dżungla gdzie żyły kompletne dzikusy.
Azja południowo-wschodnia to rozwinięte kraje o wyrafinowanej cywilizacji podczas gdy Syberia czy strefa stepów to dzikie ziemie...
Czasu od stworzenia świata (ew, od zejścia z drzewa) mieli wszyscy tyle samo. Jedni zbudowali cywilizacje, inni skupili się na rozwalaniu cywilizacji sąsiadów. Były narody które istniały ale jakoś skapcaniały i zniknęły. Bywało i tak że przyszły liczne hordy dzikusów i zaorały dany kraj (przykład chrześcijańskiej Nubii zniszczonej przez islam).
kto wygrał?
widzę to tak - by wygrać w wyścigu cywilizacyjnym potrzeba:
-łatwego dostępu do żywności. Jak musimy zapierniczać z łukiem po stepie cały dzień to maaasę czasu stracimy za zdobycie żarcia by przetrwać. Jak raz na pół roku idziemy by opodal wiosko przez tydzień ścinać dzikie zboża i to nam daje chlebuś na 6 miesięcy - to mamy czas na sztukę, filozofię, etc.
-łatwego dostępu do surowców. Jak z co bardziej kolorowych skał nauczymy się wytapiać brąz a do tego mamy jeszcze drewno by to robić a potem siekierami z brązu obrabiamy belki na stropy chat...
A jak mamy i metale i żarełko - albo możliwość łatwej wymiany metali na żarełko... to tworzymy starożytny Egipt czy Grecję antyczną... A jak mamy miecze z brązu to możemy pogonić kota dzikusom którzy mają kamienne siekierki i rozwijać się dalej.
Do tego warto mieć sensowną religię która nie nakłada zbyt wielu tabu, która hamuje trochę radosne bzykanko każdego z każdą - stawiając raczej na wartości rodzinne, która nie demoluje populacji przez składanie krwawych ofiar. Która potępia różne patologie - w rodzaju porzucania dzieci co w starożytnej Grecji było nagminne.
Oczywiście były lepsze i gorsze miejsca do budowy cywilizacji - np. starożytni Grecy mieli warunki cool. Dobry klimat, zwierzęta pociągowe, wyspy do pewnego stopnia chroniące przed najazdem plemion z głębi lądu oraz - co bardzo ważne - geologia była po ich stornie bo wyspy greckie to gigantyczne pole wulkaniczne zdemolowane przez procesu górotwórcze i zalane morzem. Krótko byłem na wyspie Milos - ale po kolorach skał widać ile tam rozmaitych rud metali - w zasadzie na powierzchni.
Czytałem kiedyś esej że bardzo ważnym czynnikiem cywilizacyjnym były zwierzęta juczne i pociągowe - europejczycy mieli konie i nauczyli się kastrować byczki by uzyskać woły - silne jak piorun a w miarę łagodne... Czy Inkowie przegrali bo mieli tylko lamy (od biedy zwierzę juczne ale nie pojeździsz). Czy Murzyni przegrali bo nie udomowili zebry?
Myślę że ważnym czynnikiem były choroby i pasożyty. W krajach tropikalnych jest tego po prostu o wiele więcej.
Może Murzyni przegrali bo mieli bardzo długo pod górkę. Pola - do wykarczowania w dżungli, regularne susze niszczące zasiewy, masa robactwa, choroby dziesiątkujące populacje etc. Bo w Etiopii gdzie klimat jest lepszy, robali mniej, surowce mineralne pod ręką ci sami "Czarni" się odgryźli. Odgryźli się do tego stopnia że wysyłali delegacje na sobory powszechne a w Jerozolimie utrzymywali "od zawsze" swoją ambasadę.
może po prostu tym z Kongo zabrakło warunków a tym z Nigerii (Benin) zabrakło czasu?
czego zabrakło Indianom z Ameryki Północnej? być może łatwych w uprawie zbóż dających kontrolę nad zasobami pożywienia i możliwość zrobienia zapasów na gorsze okresy?
***
Badania średniej IQ różnych ras to ciekawy temat.
Ale myślę ze nawet jeśli inteligencja wiąże się z genami to sporo da się nadrobić edukacją i pracowitością.
Edukacja wymaga warunków startowych.
Kluczowe wydaje mi się też wychowanie do edukacji i pracowitości.
Mieszkając na Szmulkach miałem pełen przekrój.
Mi rodzice tłuki do głowy ze liczy się edukacja - dobre oceny - liceum - studia. Warto być inteligentem.
Moim kolegom z rodzin robociarskich tłuczono: nauka w liceum to g... masz olej we łbie idź do technikum, jak ci oleju brakuje zostań budowlańcem będziesz kładł kafelki inteligentom i w tydzień zarobisz tyle co profesor. Nawet ja jesteś trochę głupszy - warto być wykwalifikowanym robolem. (czyli szacunek do pracy i umiejętności zawodowych ale nie do nauki jako takiej. może to i zdrowe?)
Cyganom rodzice tłukli do głowy: szkoła to wymysł gandzich żeby nas udupić, a co do pracy i zawodu chodź do piwnicy bloku po drugiej stronie ulicy - nauczę cię synu jak otworzyć każdą kłódkę mokrym ręcznikiem...
(przerysowuję oczywiście)
Materiał ludzi był jaki był. widziałem u wielu "kolegów" chęci by iść na skróty... :roll:
***
Murzyni w USA dzięki akcji afirmatywnej łatwiej dostają się na studia.
Przypominam: MY TEŻ MIELIŚMY COŚ PODOBNEGO.
Za komuny.
Wypełniając papiery do liceum w roku 1989-tym miałem jeszcze rubrykę "pochodzenie społeczne".
(to mogły być formularze drukowane "na zapas" kilka lat wcześniej)
Ergo: dzieci robotników i chłopów miały za komuny łatwiej. Umiemy prześledzić efekty tego eksperymentu?






