Teoria a praktyka...
- wtorek, 21, listopad 2017 18:12
- Andrzej Pilipiuk
masa rzeczy na papierze i w teorii wygląda fajnie po czym zderza się ze skarleniem ludzkiego ducha i zdycha w konwulsjach...
Praktyka wskazuje że pewne rzeczy teoretycznie dobrze działające mogą zadziałać w rzeczywistości pod warunkiem znalezienia odpowiednio silnych jednostek które będą je wdrażały. Wodzów posiadających odpowiednią charyzmę by inni zdecydowali się z własnej woli zaufać i iść za nimi.
Przedwojenny eksperyment społeczny jakim była spółdzielnia w Liskowie. Ksiądz-społecznik w 37 lat lat z wielkiego slumsu zasiedlonego bandą zapijaczonych kmiotów-analfabetów zrobił wieś z basenem, kanalizacją, chodnikami, latarniami, 3 szkołami średnimi etc.
http://www.archiwum.kalisz.pl/wystawy-on-line/wzorowa-wies-liskow-i-jej-tworca
Poszedł pod prąd i wszystko m się udało.
kłopot w tym że nikt jego sukcesu nie powtórzył.
*
Jak to widzę:
Socjalizm opiera się na strachu. Każdy z nas boi się że sobie nie poradzi, że coś mu się przytrafi, że zginie, że zostanie kaleką. socjalizm obiecuje lekarza za darmo, renty, emerytury i zasiłki dla bezrobotnych - w zamian żąda części wypracowanych dóbr. Kłopot socjalizmu to błyskawicznie rosnąca kadra urzędnicza - przy czym znaczna część urzędników ma pilnować ludzi - po pierwsze żeby nie ukrywali części dochodów. Po drugie żeby nie cwaniaczyli i nie ciągnęli nienależnych świadczeń. Co tragiczne urzędnicy nie tylko pasożytują ale i sami cwaniaczą - kierując przepływ gotówki do krewnych i znajomych...
Kapitalizm opiera się na naturalnych instynktach. Zarób, zgarnij do kieszeni, kup sobie co potrzebujesz. Koncentruje się na zaspokojeniu potrzeb własnych. Altruizm i pomoc innym - tak - ale raczej nie kosztem własnej rodziny. Kapitalizm sprzężony z religią daje dobre efekty - bo religia tępi mu wilcze kły. Mieszkańcy kapitalistycznego USA przodują jeśli chodzi o ofiarność i wsparcie rozmaitych dzieł charytatywnych oraz tego co uważają za charytatywne... Owszem wielki kapitał i korporacje stanowią tu pewną zadrę. Ww przypadku wielu udziałowców traci się kontrolę nad moralną stroną inwestycji.
Spółdzielczość taka jak w przywołanym Liskowie wydaje mi się jakimś kompromisem. Kapitalizm ludowy? Chłopi byli udziałowcami spółdzielni. mieli nie tylko tańsze towary, ale też i parę groszy co roku. wszystko działało na zasadzie połączenia trzech spółek akcyjnych - a ksiądz kontrolował by wydatki i inwestycje czyniono "po bożemu" - zgodnie z wartościami moralnymi i etycznymi.
Lata temu gadałem z niejakim Ikonowiczem - uważał wtedy ze spółdzielczość jest cool pomysłem - ale jakoś go nie zrealizował.
Podobnie p.Bratkowski (znany nam z wybiórczej...) napisał w latach 70-tych fajną książkę "nie tak stromo pod tę górę" - właśnie o spółdzielczości. O tym co da się zrobić by poprawić sobie byt warunkach państwa opresyjno-socjalistycznego (chyba pierwsze wydanie było w ogóle zrobione w II obiegu). czytałem. Jasny logiczny wywód - ale autor w żaden sposób nie pokusił się by te teorie sprawdzić w praktyce.







