O społeczeństwie

W normalnym społeczeństwie mamy ok 10% elity, 80% klasy średniej i 10% marginesu. 

elita żyje oczywiście na innym poziomie - dzieciaki chodzą do dobrych szkół, mają znacznie lepsze przygotowanie do robienia dowolnej kariery. Jeśli poświęcają się nauce to nie muszą się martwić o zarobki - bo ile by nie zarobili na uniwersytecie tak partycypują w dochodach klanu. 

klasa średnia kształci się na poziomie niższym, do tego nie ma dojść w stylu "tata chodził z ministrem do jednej klasy w Eton" - ale ponieważ masą ośmiokrotnie góruje nad elitą generuje wystarczającą ilość wybitnych jednostek by bez trudu rozepchnąć się łokciami na salonach i na uczelniach zapewne stosunek eliciarzy do nuworyszy jest już rzędu 1:1 a byłbym zapomniał - istnieją systemy wychwytu zdolnych dzieciaków i stypendia dla nich. zdobycie posady na uczelni to przepustka do świata elity. Także jeśli chodzi o zarobki. Elita formatuje życie uczelniane narzucając mu rytm, tradycje, sposóob ubierania się, wszystko co tworzy swego rodzaju obrzędowość, do pewnego stopnia poglądy. (przynajmniej tak dawniej było). Czlowiek albo szybko załapał albo wypadał z gry. Problem zaczął się gdy rozpaskudzone dobrobytem inteligencjie synki zaczęły demolować uczelnie w imę przemalowania świata na czerwono...  

Klasa średnia w rozwiniętych krajach zachodu ma auta z salonu, mieszkania i domy, na wakacje lata przeważnie do tanich krajów w rodzaju Hiszpanii gdzie posiada letnie mieszkania w kompleksach. z każdej pensji coś zostaje co da się uciułać. 

w Polsce uczelnie płacą dziadowsko (jednocześnie forsę wywalają na głupoty garściami jak pijany marynarz...), sitwy cementują wszystko, stypendiów dla zdolnych dzieciaków - brak. Stypendia doktoranckie to często kompletna żenada (np 120 zł miesięcznie).

Nasze elity to flora jelitowa paroksyzmem historii wypchnięta na wierzch...

 i do rana by o tym... 

Widziałem zdolnych studentów którzy rzucali archeologię na 3-4 roku albo brali urlopy dziekańskie i już po nich nie wracali. Powód: brak kasy. Zakładam że rodziny by ich wsparły - gdyby miały... Na przełomie rzadów AWS i SLD mało kto miał... 

W Polsce do dziś aby się spokojnie kształcić trzeba mieć albo bogatych rodziców albo bogatego współmałżonka, albo duży spadek lub trafić w lotto. 

Pauperyzacja inteligencji jest w Polsce smutnym faktem. Bez stabilnej klasy średniej i zarobków na poziomie przynajmniej Grecji nie ruszymy z miejsca. Bez rozpierniczenia sitw uczelnianych - też nie.  

Fatalną sytuację może złagodzić odwołanie się do wartości konserwatywnych i rodzinnych. Klan rodzinny robiący zrzutkę ot choćby po stówaku od łba jest w stanie zapewnić środki na kształcenie najmłodszego pokolenia. Czyli wracamy do patriarchatu 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/