z kuźni

Kawalątek opowiadanka do planowanego na 2018r. 9 tomu przygód Jakuba Wędrowycza...

 

/.../ 

Co jakiś czas Śmierć wyciągała kościstą rękę i pociągała z kubka niewielki łyk grzańca z piszczelówki doprawionej arszenikiem. Ulubiony kruk ponuro krakał w kratce. Szczury piszczały pod podłogą. Błogi nastrój głębokiego relaksu przerwało nagłe pukanie do drzwi. Kubek wyśliznął się spomiędzy paliczków i roztrzaskał o kamienną posadzkę.

-Co jest to cholery!? – zdumiała się Śmierć.

Jak świat światem to ona przychodziła do ludzi, a jej nikt jakoś nigdy nie odwiedzał. Znów zapukano tym razem jakby mocniej.

-Eeee… Proszę wejść! – wykrztusiła.

Zamka nie było, bo i po co? Drzwi otworzyły się z upiornym skrzypnięciem. W progu stanęli dwaj malowniczo obdarci starcy. Niższy miał na sobie waciak i czapkę uszankę. Wyższy odział się nieprawdopodobnie zszargany mundur.

-Dzień dobry – burknął ten mniejszy roztaczając wokół intensywną woń nadtrawionego alkoholu i starych skarpetek. – Czekaliśmy i czekaliśmy, w końcu pomyśleliśmy że sami się pofatygujemy.

-Niech się pani nie przejmuje, każdemu może się  zdarzyć drobne przeoczenie, my w każdym razie nie powiemy nikomu – wyższy uśmiechnął się do Śmierci jakby konfidencjonalnie.

-Ale o co chodzi!? – Kostucha wytrzeszczyła puste oczodoły.

-O wypadek – wyjaśnił Wedrowycz.

-Jaki znów wypadek!?

-O nasz wypadek – uściślił Semen. – Samochodowy… to znaczy kombajnowy raczej. Spaliśmy zachlani na polu i kombajn nas skosił. /.../

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/