z kuźni
- sobota, 18, listopad 2017 06:42
- Andrzej Pilipiuk
Kawalątek opowiadanka do planowanego na 2018r. 9 tomu przygód Jakuba Wędrowycza...
/.../
Co jakiś czas Śmierć wyciągała kościstą rękę i pociągała z kubka niewielki łyk grzańca z piszczelówki doprawionej arszenikiem. Ulubiony kruk ponuro krakał w kratce. Szczury piszczały pod podłogą. Błogi nastrój głębokiego relaksu przerwało nagłe pukanie do drzwi. Kubek wyśliznął się spomiędzy paliczków i roztrzaskał o kamienną posadzkę.
-Co jest to cholery!? – zdumiała się Śmierć.
Jak świat światem to ona przychodziła do ludzi, a jej nikt jakoś nigdy nie odwiedzał. Znów zapukano tym razem jakby mocniej.
-Eeee… Proszę wejść! – wykrztusiła.
Zamka nie było, bo i po co? Drzwi otworzyły się z upiornym skrzypnięciem. W progu stanęli dwaj malowniczo obdarci starcy. Niższy miał na sobie waciak i czapkę uszankę. Wyższy odział się nieprawdopodobnie zszargany mundur.
-Dzień dobry – burknął ten mniejszy roztaczając wokół intensywną woń nadtrawionego alkoholu i starych skarpetek. – Czekaliśmy i czekaliśmy, w końcu pomyśleliśmy że sami się pofatygujemy.
-Niech się pani nie przejmuje, każdemu może się zdarzyć drobne przeoczenie, my w każdym razie nie powiemy nikomu – wyższy uśmiechnął się do Śmierci jakby konfidencjonalnie.
-Ale o co chodzi!? – Kostucha wytrzeszczyła puste oczodoły.
-O wypadek – wyjaśnił Wedrowycz.
-Jaki znów wypadek!?
-O nasz wypadek – uściślił Semen. – Samochodowy… to znaczy kombajnowy raczej. Spaliśmy zachlani na polu i kombajn nas skosił. /.../








