Ruch patriotyczno-budowlny

Sytuacja obecna przypomina jako żywo wiek XIX. Wówczas 3% mieszkańców kraju – elita intelektualna i ziemiaństwo wzięło udział w powstaniu. Masy chłopskie nastawione wrogo do „pańskich fanaberii” wolały raczej powstańców wyłapywać i mordować lub wydawać w ręce carskich siepaczy. Po 50 latach ciężkiej pracy u podstaw rozbudzono w masach świadomość narodową do tego stopnia że powiodła się ciężka i wymagająca wielu ofiar wojna o niepodległość. Na masowy udział chłopów w rozbrajaniu niemców pracowały dwa pokolenia.

Fizyczne wymordowanie elit pokolenia dorastającego w II RP oraz 45 lat zadekretowanego internacjonalizmu cofnęły nas do punktu wyjścia. Znowu mamy 3% patriotów i znowu musimy od zera pracować nad resztą. Żyją bowiem obok nas ludzie którzy są Polakami bo od urodzenia mówią tym językiem, a są za głupi żeby nauczyć się języków obcych w stopniu umożliwiającym wynarodowienie. Co szczególnie smutne pozycja elit intelektualnych jest dziś o wiele gorsza niż w XIX wieku. Wówczas patrioci-inteligenci dysponowali majątkami ziemskimi, prowadzili interesy, lub jako cenieni fachowcy żyli wolni od poważniejszy trosk materialnych. Za cara lekarz, wiejski nauczyciel, urzędnik czy inżynier zatrudniali dziewczynę do dziecka, służącą, kucharkę – dysponowali też gotówkę którą mogli przeznaczyć na działalność bez drastycznych cięć w budżecie swojej rodziny. Oczywiście było ich też stać na 3-4-5 dzieci. Nie tylko mieli fundusze ale do walki poprowadzili po kilku synów.

Dziesiątki budynków towarzystwa gimnastycznego „Sokół” – pokazuje siłę ekonomiczną ówczesnych patriotów. Gdy zaszła potrzeba z miejsca znalazły się działki pod budowę, pieniądze na cegłę, stal i drewno. Często budowano w czynie społecznym zatrudniając mistrzów murarskich tylko do kierowania ochotnikami. Budowano w warunkach ścisłej kontroli i utrudnień ze strony wrogiego państwa zaborczego. W okresie międzywojennym nastąpił jakby drugi etap uchu budowlanego. Kraj szybko pokrył się siecią szkół – także budowanych ze składek. Szkoły wyposażono w biblioteki a środki na książki pozyskiwano drogą kwest na festynach ludowych…

Dziś kluby, stowarzyszenia i inne organizacje przeważnie nie dysponują żadnym majątkiem – korzystają z życzliwości instytucji państwowych i przedsiębiorców gotowych udostępnić lokal na zebranie. Dziś patrioci są biedni i postawienie budynku np. dla lokalnego klubu Gazety Polskiej czy zakup lokalu dla stowarzyszenia miłośników fantastyki znajdują się poza możliwościami finansowymi organizacji. Brak własnego lokalu utrudnia prowadzenie szkoleń, organizację odczytów, gromadzenie księgozbioru, tworzenie czytelni, składowanie materiałów i sprzętu, oraz temu podobną działalność. 

Gdyby zebrać setkę donatorów gotowych wyłożyć po 1000 zł miesięcznie w ciągu roku można by zebrać fundusze na zakup siedziby. Problem w tym że dziś inteligencja przeważnie z trudem wiąże koniec z końcem. Dla wielu ludzi nastawionych patriotycznie wygospodarowanie choćby 100 złotych miesięcznie stanowi już pewien problem. Do polskości garną się też młodzi ludzie – często pochodzący z rodzin biednych i też żyjących w warunkach ciągłego zagrożenia finansowego…

Może zatem trzeba zacząć od ekonomii?

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/