Znaki
- poniedziałek, 15, maj 2017 13:47
- Andrzej Pilipiuk
Na półwyspie Kola leży miasto Siewieriomorsk. W okresie istniena ZSRR - miasto zamknięte - baza i zaplecze floty północnej. Stacjonowały tu sowieckie okręty wojenne, składowano tu glowice nuklearne oraz zapasy rakiet i amunicji okrętowej.
Początek lat 80-tych był czasem bardzo trudnym. Zimna wojna powoli stawała się gorąca. W ZSRR szalał potworny kryzys - także żywnościowy. Kolonie takie jak Polska były w znacznej mierze wyeksploatowane. Ostatnią deską ratunku byli "przekleci kapitaliści" ale USA rządzone przez Reagana nie chciało sprzedawać kukurydzy.
doktryna "wojen gwiezdnych" uzmysłowiła sowietom że przegrywają wyścig technologiczny. Amerykanie wkrótce mieli być bezpieczni przeg nagłym atakiem przy użyciu rakiet międzykontynentalnych. W tej sytuacji można było zrobić jedno - wykorzystać istniejącą jeszcze przewagę uzbrojenia konwencjonalnego - niespodziewanie najechać i zająć dostatnią Europę Zachodnią. A potem złupić podbite ziemie.
Opracowywano nowe plany podboju w miejsce tych które wykradł i przekazał USA bohaterki pułkownik Kukliński. Historycy spierają się dziś jak realne było to zagrożenie - ale wszyscy zgodnie uznają że był to jeden z tych momentów gdy ludzkość stanęła na krawędzi zagłady.
13 maja 1984 przed świtem Siewiernomorskiem wstrząsnęła seria potwornych eksplozji. Wybuchy obróciły w perzynę silosy z rakietami międzykontynentalnymi oraz składy rakiet do zwalczania celów naziemnych i nawodnych. Reakcja łańcuchowa unicestwiła arsenały amunicji okrętowej i składy paliwa.
Większość rakiet była w stanie pogotowia bojowego - zatankowana i uzbrojona - na szczęście w głowice konwencjonalne. Eksplozje rozrzucały odłamki i pociski co skutkowało kolejnymi falami wybuchów. Chaos pogłębiały kłęby toksycznych dymów i rzeki płonących paliw oraz smarów. Dopiero po kilkunastu godzinach piekło się uspokoiło i zaczęto szacować zniszczenia. Ich skala była niewyobrażalna. Baza wyglądała jak po wielogodzinnym nalocie dywanowym.
Głowice atomowe przechowywane w specjalnie zabezpieczonych bunkrach przetrwały - zniszczeniu uległy natomiast tzw. "środki przenoszenia". Zginęło co najmniej 300 osób - w tym żołnierze i członkowie personelu którzy usiłowali rozbrajać ocalałe chwilowo rakiety. Uszkodzony został pas startowy, część samolotów, niektóre okręty stojące w porcie.
Flota Północna została na całe miesiące uziemiona - nie było paliwa nawet na rejsy patrolowe. Arsenał odbudowywano przez wiele miesięcy. Odzyskanie przez flotę pierwotnej siły uderzeniowej zajęło lata pracy i pochłonęło miliardy.
Do dziś nie ustalono przyczyny katastrofy. Oficjalnie mówi się o przypadkowym zapłonie paliwa jednej z rakiet. Nieoficjanie – o sabotażu przeprowadzonym dzięki podrobieniu sygnału radiowego tzw. „atomowej walizki” z kodem autodestrukcji jednego lub więcej pocisków międzykontynentalnych.
*
25 marca 1984 papież Jan Paweł II zwierzył Rosję niepokalanemu sercu Najświętszej Maryi Panny.
Do zniszczenia bazy w Siewiernomorsku doszło niespełna dwa miesiące później, w rocznicę objawień Fatimskich.
Nie ma dowodów. SĄ ZNAKI.







