z kuźni
- sobota, 24, grudzień 2016 17:20
- Andrzej Pilipiuk
Rachel na początek zaszła do olejarni na rogu. Właściciel rozmawiał z jakimś znajomkiem. Na ladzie między nimi leżał stary carski banknot sturublowy.
-Teraz albo nigdy! Panie Szwarc. Hitler uderzył na sowietów. Sam nie da sobie rady, jedyna nadzieja to przeciągnąć Rosjan na stronę nazistów. Żeby to zrobić musi odwołać się do prawdziwych autorytetów. Starsi ludzie jeszcze pamiętają jaki dobrobyt panował za rządów Mikołaja II.
-Przecież cara i jego rodzinę czerwoni zamordowali jeszcze w osiemnastym roku?
-Ale żyje masa Romanowów z bocznych linii. Car-regent Włodzimierz Kiryłowicz rezyduje przecież we Francji. Gdy tylko hitler zajmie Moskwę albo Leningrad koronuje go na cara. A gdy tylko ten poczuje się mocny to Rosja strząśnie Niemców jak niedźwiedź strąca z siebie czepiające się futra kundle. Wtedy za taki jeden papierek kupisz pan cztery krowy! Carska Rosja była najpotężniejszym imperium świata i miała najsilniejszą walutę. I pan teraz pomyśl panie Szwarc jaki złoty interes ja panu proponuję. Pan dasz mi dziś za ten banknocik dwadzieścia litrów oleju z za rok lub dwa kupisz pan cztery krowy.
-Panie Zając ja nie przeczę wizja to piękna ale jak pan wiesz Moskwy ani Leningradu jeszcze nie zdobyto, o koronacji cara niemieckie gazety nie wspominają nawet, a sądząc po tym że sowieccy jeńcy w obozie w Chełmie mają ponoć jeszcze gorzej niż Żydzi w getcie to i liczyć na to specjalnie nie można… Ja panu zaproponuję za ten banknot litr oleju, a gdyby faktycznie kiedyś był wart cztery krowy to trzy panu oddam i jeszcze zadowolony będę ze dobry interes zrobiliśmy…
-Aj wej mir… Litr oleju za krowę toż to rozbój w biały dzień…
-Nazywaj pan jak chcesz. Ale to geszeft tak wysokiego ryzyka że inaczej się nie dogadamy… Litr dziś i trzy krowy po koronacji cara. Szojn?
-Szojn… - Zając skrzywił się demonstracyjnie ale kiwnął głową na zgodę i po chwili wyszedł z butelką w ręce.
-Taki to szmones geszeft, jak wszystkie które dziś robimy droga Rachel – westchnął olejarz. – Nic z tego nie będzie, żaden car nie wróci, a gdyby nawet to w tej nowej Rosji Niemcy wprowadza własne waluty, jak i w Polsce wprowadzili. Chcesz to weź sobie na pamiątkę ten papierek będziesz miała zakładkę do książki. Albo potraktuj jako los loteryjny z szansą na wygranie czterech krów…
-To po co mu pan sprzedał?
-Bo ma siedmioro dzieci które zdychają z głodu. Tyle jeszcze mogę mu pomóc.
-To już tylko pamiątka? – obejrzała banknot pod światło.
Choć upłynęło trzydzieści lat od kiedy został wydrukowany wyglądał jak nowy. Znaki wodne były wyraźnie czytelne, barwy nie wyblakły, minimalnie tylko pożółkł papier…
-Zdziwiłabyś się ilu poważnych ludzi i naszych i gojów nadal trzyma carskie pieniądze w przekonaniu że jeszcze kiedyś nabiorą wartości… Był czas gdy Piłsudski zajął Kijów że całkiem niezły pieniądz za takie papierki dawali… No ale czego potrzebujesz? Mydło już się ścina będzie gotowe pojutrze. I o na razie ostatnia partia bo trudno sodę coraz trudniej zdobyć a i z tłuszczami tylko gorzej i gorzej.
-Potrzebuję świec… Choć waluta którą dysponuję też jest trochę przeterminowana - brzęknęła o ladę srebrną przedwojenną dziesiątką. – Ile to dla pana warte?
-Sanacja już raczej nie wróci, ale co srebro to srebro. Mogę dać za to piętnaście sztuk – mruknął staruszek
-Czterdzieści – odruchowo zaczęła się targować.
-Wstydź się sziksa takie rzeczy wygadywać! Żebym ja był twoim ojcem to za takie słowa rózgą bym siekł przez goły tyłek!
-Trzydzieści osiem?
-Miszagas! W tych czasach są inne ceny. Nu, osiemnaście dam. Zadowolona?
Po kwadransie wyszła ze sklepiku, niosąc w zawiniątku dwadzieścia sześć sztuk. Ostatnie pięć minut spędziła na targach o tę ostatnią.
-Szejen dank zajde! – zawołała wesoło przez uchylone drzwi i w locie złapała dwudziestą siódmą świecę którą rozzłoszczony kupiec w nią cisnął. Nie była pewna czy zrobił to dla żartu czy w autentycznej złości, ale co świeca to świeca…
Zabrzęczała w kieszeni tym co jeszcze zostało z gotówki…







