Odnośnie księgi gości:
- piątek, 16, grudzień 2016 11:27
- Andrzej Pilipiuk
Drodzy i zacni. ASC i MG
Po pierwsze: Nie rozumiem Waszych zarzutów.
Zapisałem to co widziałem - jak wspomniałem znałem za komuny 4 milicyjne rodzinki. Nie napisałem że opływali w luksusy - tylko obiektywnie schrakteryzowałem ich stan posiadania.
Napisałem że mieli auta, telefony, video i mieszkania w blokach. Napisałem że nowy Wartburg czy manetowid były na naszym śmietniku cywilizacyjnym pewnym wyznacznikiem wysokiego statusu materialnego mogącego wskazaywać na dochody ciut wyższe niż przeciętna lub oficjalne pobory.
Napisałem prawdę - choć nie jest dla mnie szczególnie wygodna - bo wolałbym móc napisać że za komuny milicjanci pławili się w luskusach, ale po co mam kłamać?
*
Partyjniacy? przez koneksje rodzinne wiem jak mieszkał jeden z ministrów rządu jaruzela. 4 pokojowe mieszkanie - ładne ale bez szaleństw. Bez stałej gosposi - tylko dochodzaca kobieta do sprzątania i gotowania. Kolekcja solnych lamp i kryształowych wazonów (pewnie gdzie pojechał z "gospdarczą wizytą" to dostawał w prezecie). Antyków ani obrazów nie zapamiętałem.
Rodzinka mojego kumpla z postawówki - drobne partyjne pluskiweki z MSZ. 3 pokoje w bloku z lat 50-tych. umeblowanie IKEA (mammy rok 1986-ty - wtedy to było dość niezwykłe) i Swarzędz. Trochę zachodniego sprzetu AGD, telewizor "z pewexu" komputer do grania commodore 16, samochód Lada - nówka sztuka. Dziś to niewiele wtedy - powiedzmy kilkunastoletnie zarobki mojego ojca. Ale przywieźli to wracając z placówki. mieszkając kilka lat na zachodzie zarabiali "po zachodniemu".
Też nie pasuje do tezy o niezmierzonych bogactwach milicjantów & komuchów.
Ale opisuję to co widziałem.
*
Dziś to normalny poziom - ale wtedy patrzyłem z pozycji "dziada" który miał znacznie mniej i z wieloma rzeczmi w życiu znacznie bardziej pod górkę.
*
Zakładam że okres transformacji dla części tych ludzi był czasem budowy prawdziwych fortun. A część się nie załapała albo była za głupia żeby być przydatna dla demiurgów nowej rzeczywistości. Może jakiś odsetek dorobił się uczciwie bo np. znał języki?
*
Po drugie: Uważam że dzieci i wnuki ponoszą pełną odpowiedzialność o ile kontynują ścieżkę rodziców i korzystają z ułatwień wynikających z koneksji. I uważam że sitwy należy ciąć i wypalać. Większość sitw w Polsce ma korzenie w okresie przed 1989-tym.
Norwegia po wojnie zrobiła dokładnie w ten sposób - dała po )*( quislingowcom i ich rodzinom - m.in. blokując dzieciom i wnukom zdrajców dostęp do wielu zawodów. Zniszczono dzięki temu bazę społecznę i materialną która mogłaby umożliwić odrodzenie się nazimu.
Nie wszystkim zdrajcom - ustalono liste ok 2 tyś najgorliwszych.
Uważam że dokładnie w ten sposób należy zniszczyć bazę postkomuny. Przyznaję otwarcie bez ubierania w gładkie słówka: nienawidzę lewicy i życzę jej jak najgorzej.
Po trzecie: zarzut że prowadzę bloga a nie piszę książek jest dęty. Wpisy są tu nieregularne i często zdawkowe. Nie mam czasu po prostu. W środę przekroczyłem 50% nowej książki. Kupa roboty jeszcze przedmną.







