Odpowiadam "Stenowi" z księgi gości

Pis podaje rękę potrzebującym, a taka działalność nie jest tylko domeną lewicy. To raczej kwestia skali i formatu. Nie sposób porównywać tego z PRL-em. Reszta to spadek po poprzednim rządzie - istna stajnia Augiasza. By to uprzątnąć trzeba czasu i pracy.

Ok. Mam tylko wrażenie ze to sprzątanie odbywa się na ćwierć gwizdka a w wielu sprawach jeszcze się nie zaczęło.

Np. nie ma lustracji w systemie wymiaru sprawiedliwości i w mediach – a od tego chyba trzeba byłoby zacząć…

500+ promuje menelstwo - to jest po prostu obrażanie wielu Polaków.

Wszelkie rozdawnictwo jest demoralizujące. Widziałem to gdy kończyłem liceum – za rządów AWS – ministrem sprawa społecznych był wtedy Jacek Kuroń. I nagle okazało się że maturzyści i absolwenci zawodówek mogą się zarejestrować jako bezrobotni i dostawać zasiłki choć nigdy jeszcze nigdzie nie pracowali. Było to bodaj około 400-500 miesięcznie przez pół roku a oferty pracy były po 650-700 zł.

Napatrzyłem się też kto brał stypendia socjalne u mnie na archeologii. I jakie fury parkowały przed akademikami.

Uważam jednak 500+ za działanie doraźne mające poprawić bardzo złą sytuację i za tym powinny nadejść ulgi itp. Zarazem wątpię by same ulgi dużo zdziałały.

Ulgi niewiele dadzą w regionach o strukturalnym bezrobociu. Stąd mój pomysł: wybór 300 zł na rękę albo 800 w postaci ulg. W dłuższym przedziale czasu byłby moim zdaniem znacznie mocniejszy efekt.

Przede wszystkim proszę pamiętać o jednym: rząd ma bardzo niewiele „własnych” pieniędzy. Większość środków budżetowych zdziera z nas – pracujących. Trochę zarabia na tranzycie i sprzedaży surowców mineralnych – ale co najmniej 95% to podatki od dochodów osobistych i firm.

Nie da się dać ludziom 500+ „bezkosztowo” – trzeba te pieniądze w budżecie „poprzesuwać”. Zabrać trochę z tego co miało iść na budowę dróg, trochę z tego co miało iść na sport i kulturę etc. Można zabrać tłuste emeryturki ubekom – to popieram – ale to nie wystarczy. Podnoszenie podatków zdławi i tak marniuchną gospodarkę – nie tedy droga!

Optymalne rozwiązanie to uzyskanie dochodów ekstra i finansowanie programu z nich. Np. wpuszczamy koncerny naftowe – niech eksploatują gaz łupkowy – ale procent zysków odpalają nam i z tego jest kasa… Tylko nikt nie myśli w tych kategoriach.

Wyższe opodatkowanie zagranicznych firm niewiele da bo po prosty doliczą sobie wyższe podatki do cen usług i towarów. Jest to banda cwanych sk…synów. Wyjściem jest wyrzucanie z Polski koncernów których działania możemy przekazać podmiotom krajowym. Tylko to nie takie proste.

Jeśli chodzi o motywowanie postaw pro-life to rząd zaczął działać w tym kierunku lub zapowiedział podjęcie działań. Śledzę wydarzenia i o tym wiem. Jest to do sprawdzenia. Podobnie jest z obcym kapitałem czy podatkami. Nie da się tego zrobić o tak natychmiast.

Dlaczego nie natychmiast? Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej – siada pisze co chce i projekt w ciągu 3-4-5 dni trafia pod obrady sejmu.

Oczywiście zmiany będą widoczne w dłuższym odcinku czasu – w ciągu np. 10-ciu lat – ale trzeba zacząć.

Pis pomimo, że ma większość nie cieszy się masowym poparciem i napotyka opór ze strony różnych grup interesu reprezentowanymi przez opozycję, różne organizacje polityczne, ideologię lewicowego liberalizmu (lewactwo) i instytucje unijne. Te podmioty wciąż mają wpływ na Polskę.

Pis de facto ma realne poparcie rzędu 10-15%. Wygrywa dzięki trzem czynnikom:

Po pierwsze połowa uprawnionych w ogóle nie chodzi na wybory. Część nie ma na kogo głosować zdecydowana większość nie widzi w tym żadnego sensu.

Po drugie elektorat PiS jest znacznie bardziej zdyscyplinowany niż u konkurencji. Moherowe babcie jakoś się dowloką do urn podczas gdy lewicowe gówniarstwo nie będzie sobie skracało weekendowej imprezy.

Po trzecie dla ogromnej masy takich ludzi jak ja PiS mimo swoich wad jest sojusznikiem. Odsunięcie PO od władzy było dla mnie celem nadrzędnym – dlatego oddałem głos na prez. A.Dudę, dlatego od 2007-mego głosowałem na PiS i wielu ludzi do tego namawiałem (czasem skutecznie).

Wpływ podmiotów krajowych i zagranicznych można próbować neutralizować – w pierwszej kolejności należałoby likwidować fabryki trolli, a gimbazie która sobie tak dorabia fundować wychowawcze rozmowy w urzędzie skarbowym. Po drugie – mamy masę ustaw o mowie nienawiści – i są wystarczająco mocne by narobić poważnych kłopotów np. moderatorom wielu for internetowych. Jestem zasadniczo przeciwnikiem cenzury ale gdy widzę fale pospolitego chamstwa np. na Onecie to uważam że trzeba podnieść kulturę dyskusji – jak się nie da inaczej – sankcjami. Po trzecie można bić punktowo (byle legalnie) w liderów wroga – np. ścignąć wreszcie kijowskiego za zaległe alimenty. Bardzo wielu liderów opozycji jest głęboko umoczona w sprawy gospodarcze i afery. Wielu obciążają poważne grzechy z przeszłości (sprawa kredytów prezydent Łodzi).

Istnieją też sankcje za publiczne poświadczenie nieprawdy i może warto by to niektórym dziennikarzom przypomnieć. Bo sytuacja gdy powiela się kłamstwa z pełną świadomością że są to kłamstwa, dementuje się, przeprasza i powiela dalej jest po prostu chora.

I jeszcze jedno – wiemy że zwalnia się na dość szeroką skalę różnych urzędników wysokiego szczebla który objęli funkcje albo awansowali za czasów PO. Zazwyczaj ci lecą do mediów i publicznie roztrząsają swoje „męczeństwo”. Uważam że tu PiS robi głupotę – każdemu zwalnianemu za konkretne grzeszki należy zakładać sprawy sądowe. Po to by łapownicy, defraudanci etc. nie robili z siebie męczenników. A jak zrobią żeby potem TV musiała odszczekiwać…

Jeśli była niegospodarność to niech się luje zastanawiają skąd wezmą pieniądze na pokrycie wyrządzonych strat a nie nad tym jak swoją „krzywdę” wykorzystać w służbie partii.

Pis działa w ramach wyznaczonych przez prawa, przepisy, Konstytucję. Naprawiając Polskę musi się z nimi liczyć. Nie może być tak, że powiedzmy zacznie masowo wyrzucać biurokratów bez pośrednictwa reform.

A po co zaraz ustawy? Na początek wystarczy ograniczyć wydatki budżetowe na administrację np. o 20-30% – urzędnicy szybciutko sobie sami ustalą kto idzie na bruk a kto zostaje.

Ale docelowo – owszem – trzeba się przyjrzeć które procedury biurokratyczne są zbędne i likwidować je ustawowo a urzędników od ich obsługi – zwalniać w ramach redukcji etatów.

Docelowo powinno zostać 100-150 tyś urzędników. Gierek miał 100 tyś i nie mieli komputerów. Wystarczało jakoś.

Tego nie zrobi bo: raz - jest zbyt praworządny, dwa - nie może w obecnej sytuacji dawać prawdziwych powodów do ataków i trzy - nie miałby do tego poparcia społeczeństwa.

w obecnej sytuacji nie może” – no niby kiedy będzie mógł? Gdy straci większość w parlamencie? A może ją stracić… Także dla tego że wielu ludzi rozczaruje jego ugodowość…

Ataki i tak będą – do tego nie trzeba powodów. Wystarczy najbłahszy pretekst. Przeciwnicy tej władzy mają gigantyczne pieniądze a „swojaków” na „spontaniczne protesty” dowiozą wynajętymi autokarami, zapewnią żarełko i dadzą pod stołem kilka złotych.  

Nawet poprzedni rząd pomimo stałego ich naginania i łamania musiał trzymać się tych ram i dlatego można było mu powiedzieć do widzenia.

Gdyby nie taśmy od „Sowy” pełowcy pewnie zostaliby na trzecią kadencję. Ogromną część głosów PiS dostał bo ludzie liczyli na szybkie i surowe rozliczenie afer.

PiS niestety – cieszy się zwycięstwem i spoczął na laurach. Gdy jednak zacznie się kampania przed wyborami wielu zwolenników i sojuszników zacznie robić w myślach audyt. Sprawdzą realizację obietnic i to na ile władza ta spełniła ich różne oczekiwania.

Ja nie mam własnego widzimisię, które uznaję za jedyne słuszne.

Ja – przeciwnie - mam swoje widzimisię które uważam za słuszne ;) Bo jakbym je uważał za niesłuszne to bym się złapał za głowę i poszukał innego widzimisię. Może cudzego.

Jest wiele ścieżek do celu. Nie będę skreślał nikogo kto poszedł inną drogą, nawet Pana. Prosiłbym jednak o uszanowanie innych, bez patrzenia przez pryzmat swoich dogmatów.

Ścieżki do celu są różne bo i cele są różne. Różne są tez ludzkie oczekiwania i różne wizje. Wszystkich nie pogodzimy.

Są cele które uznamy za warte dotarcia i cele które nie do końca nam pasują ale są dla nas tolerowalne. Polska w wizji PiS nie jest tak do końca moją wymarzoną Polską – ale jeśli przyjdzie mi w niej żyć pomarudzę sobie pod nosem bo w większości aspektów będzie mi się podała a w nielicznych nie będzie mi się podobała.

Nasz cel wspólny? Fajna dostatnia Polska. Kraj w miarę bezpieczny wewnętrznie i zewnętrzne. Polska która nie będzie deptać swoich obywateli. Kraj w którym Polacy będą się czuli gospodarzami.

Polska michnika, Polska tuska & kopacz, lub Polska palikociarzy będą mi na tyle obce ze życie w nich będzie dla mnie udręką. Pamiętam dobrze czarna dziurę rządów SLD, bardzo mi się nie podobały rządy PO. Rządy PiS zarówno poprzednie jak i obecne to ulga.  

Choć jak pisałem wyżej chciałbym czegoś trochę innego.

Szanuję lub mam w poszanowaniu wszystkich uczciwych ludzi. Zasadniczo uważam że PiS to ludzie in masse uczciwi – w coś wierzą, to samo głoszą i to samo próbują realizować. Uczciwość nie oznacza nieomylności – popełniają błędy, ale z głupoty lub niewiedzy, a nie z cynicznego wyrachowania.

I za to trochę ich lubię. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/