o feminizmie...
- sobota, 01, październik 2016 23:36
- Andrzej Pilipiuk
Na dzisiejszym wielkim czarnym proteście w Warszawie feministki przy wsparciu mediów, KOD, Nowoczesnej i niedobitków PO zdołały zgromadzić …3 tysiące uczestników. Frekwencja zatem była równie marna co wynik wyborczy „Partii kobiet” Generalnie nasze feministki w swoich działaniach nie są wiarygodne… Dlaczego?
Bo Polki głupie nie są i patrzą jak to wygląda w praniu. N zachodzie organizacje kobiece istniały od końca XIX wieku. Zajmowały się masą pracy u podstaw. Rewolucja przemysłowa, przepływ ludzi ze wsi do miast, potem wielkie migracje powojenne – to wszystko stworzyło system w którym masy młodych kobiet trafiły w obce a często niebezpieczne środowisko wielkomiejskie.
Schroniska YWCA, biura pośrednictwa pracy dla kobiet, biura porad prawnych, organizacje pracownicze skupiające kobiety, ochronki dla ich dzieci (prototyp żłobka/przedszkola) – powstawały w każdym większym mieście – często we współpracy z lokalnymi organizacjami religijnymi (niekoniecznie chrześcijańskimi). W kolejnych dekadach powstawały schroniska dla maltretowanych kobiet, domy samotnej matki, pogotowia opiekuńcze, pośrednictwa adopcyjne etc.
Z czasem to się trochę zdegenerowało – ale dziś kobieta mieszkająca dajmy na to w Hamburgu i mająca problem z mężem może zebrać dzieci pod pachę i wyjść z mieszkania. Lokalne organizacje zapewnią jej dach nad głową oraz adwokata który pana mężusia usadzi raz a dobrze. „Siostrzyce” pomogą znaleźć pracę, zdobyć kwalifikacje, załatwią dzieciom miejsce w przedszkolu, darmowe korepetycje dla starszych etc.
W oparciu o wypracowany przez organizacje kapitał społeczny pozyskały konkretną siłę polityczną – ruchy feministyczne wystawiają kandydatki które biorą udział w wyborach. Organizacje kobiece zyskują wpływy samorządach i parlamentach… Ale stoi za tym konkretna siła dziesiątek tysięcy kobiet którym pomogły, doradziły, albo które znają ich działania z relacji koleżanek.
Warto wspomnieć że na zachodzie ruchy te walczą nie tylko z „dyskryminacją” i „stereotypowym postrzeganiem ról życiowych” ale też wcale skutecznie wyparły pornografię z wielu punktów sprzedaży. W walce z porno skrajne lewaczki potrafią pozyskać jako sojuszników lokalnych duchownych katolickich. Ważna sprawa jednoczy ponad podziałami.
Polskie feministki postanowiły być „mądrzejsze” i przeskoczyć kilka etapów. Olały całą pracę u podstaw i zabrały się od razu za politykę… I wychodzi im to tragicznie a czasem groteskowo.
Bohater dnia i gość honorowy protestu to koleś który nie płaci alimentów na własne dzieci.
Protestowi szefuje zdeklarowana lesbijka walcząca o „prawo” do aborcji. (eee... a po co jej to?)
Występuje była minister która jak wieść gminna niesie zostawiła męża i dwu synów by zamieszkać z kochankiem.
I nauczycielka z L.O. która swego czasu deklarowała chęc dokonania aborcji w Wigilię.
W dodatku jedna z zaproszoych partyjnych celebrytek przejęzyczyła się i wrzeszczała „Przecz z dyktaturą kobiet” – co zebrane podchwyciły…
a to z poczekalni demotywatory.pl









