Polcon

Nie pojechałem na Polcon do Wrocławia. Powstrzymały mnie ważkie przyczyny psychologiczne hydrologiczne i geograficzne.

Moja nieobecność zaskoczyła wiele osób – dostałem parę telefonów od znajomych szukających mnie gorączkowo na imprezie. Zdaje się ktoś od miesięcy intensywnie rozpuszczał plotki że jednak będę gościem konwentu.

Nie jeżdżę na Polcony od lat. To kwestia smaku. Mam zgryz z organiztorami. Trudno taktować poważnie ludzi którzy zapraszają jako gościa żałosnego szczura od michnika. To ich wybór. Ja nie lubię szczurów. Fantastyka to domena ludzi wolnych i równych i przy naszym stole nie powinno być miejsca dla gnid w czerwonych krawatach. Konwent to święto fantastyki – jadąc na nie brunatne koszule i czerwone sztandary uczestnicy powinni zostawiać w domu.  

A Polconach wręcza się nagrodę imienia Janusza A. Zajdla – niestety najważniejsza niegdyś nagroda naszego środowiska od lat traciła na znaczeniu a wątpliwości co do trybu wyłaniania laureatów podnoszono już 15 lat temu i przez te 15 lat nie zrobiono nic by oczyścić atmosferę wokół niej narosłą… W tym roku ta bolesna kompromitacja osiągnęła kolejny wymiar – do list zgłaszanych utworów dopuszczono książki wydane za pieniądze autorów…

Wrocław… Cóż na ostatnich dniach fantastyki strasznie dali plamę… Stanąłem na uszach by do nich dojechać – wbrew wszelkim trudnościom i przeciwnościom. Prosiłem tylko o jedno – żeby 10 minut po spotkaniu przed budynkiem czekała na mnie taksówka bo bezwzględnie muszę zdążyć na nocny PKS do Krakowa – świtem jechałem dalej... Czas uciekał, skończyłem podpisywać książki a oni dopiero ustalali numer… Wypytałem przypadkowych uczestników gdzie jest postój, pobiegłem, cudem znalazłem wolną taryfę (ktoś przyjechał), cudem udało się zdążyć na PKS z marginesem ok 3 minut. Żenada…

Staram się jeździć wszędzie gdzie zaproszą. Wszędzie… Ale tym razem wolałem spędzić ten czas dwa tysiące kilometrów dalej patrząc na wodę i skały. Pisząc książkę… 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/