Oderwani

Pamiętam takie zdarzenie – musiało to być około 1991 może 1992 roku. W tv trwała dyskusja na temat szkół państwowych, społecznych i prywatnych.

Chodziłem do jednego z „lepszych” liceów państwowych. (miejsce w pierwszej dziesiątce rankingu). Jednak w porównaniu z liceami społecznymi/prywatnymi i ich ofertą dydaktyczną była przepaść. Z języków obcych miałem łacinę niemiecki i rosyjski. W szkole była pracownia komputerowa –ale jako uczeń klasy humanistycznej informatykę miałem tylko w pierwszej klasie i na baaardzo marnym poziomie.

W małym liceum społecznym niedaleko samego angielskiego było 5 godzin tygodniowo, w naukę rosyjskiego nikt się już nie bawił, wszystkie klasy miały też informatykę w wymiarze bodaj 3 godziny tygodniowo. Do tego były jakieś zajęcia pozalekcyjne. Uczniów też traktowano po ludzku…

W TV generalnie marudzono i obrzydzano te szkoły – conieco z racji w tym było – bo gdy szedłem na studia było już powszechnie wiadomo że część tych „óczelni” wybiera specjalizację „stajnia osiołków”. Czułem jednak że moje miejsce jest tam.

Nie mieliśmy na to pieniędzy i nie było większych szans że mieć będziemy.  Byłem realistą. Nie pierwszy i nie ostatni raz coś przechodziło mi koło nosa tylko dla tego że brakło kilku głupich milionów (na dzisiejsze – stówek) miesięcznie…

Z tej dyskusji zapamiętałem wypowiedź jednego z uczniów prywatnego liceum: „bo to jest wybór czy ojciec inwestuje w wykształcenie dzieci czy w nowy samochód”. Słuchając tej wypowiedzi poczułem uderzenie straszliwej zimnej nienawiści. Gdybym gnoja gdzieś spotkał – skułbym mu gębę do krwi. Nie przesadzam… Była to stara komunistyczna nienawiść klasowa. Nienawiść do bogaczy - którą indukowała we mnie komuna. Ale zarazem była też we mnie nienawiść nowego typu – wydawało mi się że ten gnojek zajmuje MOJE, nleznee MI miejsce. 

Teraz patrzę chłodno. Od upadku komuny minęły może 3 lata a już powstawała klasa ludzi oderwanych od rzeczywistości. 80-90% populacji ten dylemat nie dotyczył. Nie mieli ani na prywatną szkołę dla dzieci ani na samochód (choćby stary). Dla wielu problem stawał się czynsz… A fala bezrobocia dopiero się podnosiła… Dziś – ponad 20 lat później – problem nadal trwa. Dorosło już całe pokolenie a nadal dla ogromnej masy ludzi nadal nie istnieje problem: lepsza szkoła dla dzieci czy auto – nie stać ich ani na jedno ani na drugie,

I nadal dobrze się ma klasa ludzi oderwanych od rzeczywistości – przekonanych że wszystkim jest dobrze a jak komu źle - to znaczy że leń, nieuk, pijak albo frajer. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/