o straconej szansie
- piątek, 22, kwiecień 2016 01:13
- Andrzej Pilipiuk
Do rozważań o błędach i wypaczeniach lat 90-tych dodałbym jeszcze jeden element. Nie wykorzystaliśmy potencjału naszej emigracji. Nie pojawiły się żadne czytelne zaproszenia do powrotu, do przenoszenia biznesu na teren Polski, do tworzenia u nas filii polskich firm działających na zachodzie. Nielicznym którzy próbowali robić interesy w kraju przodków nie zapewniono żadnej ochrony ani przed bandytami, ani przed oszustami, ale przed pazernością lokalnych sitw i urzędasów.
Kilka – kilkanaście tyś dolarów na pocz. lat 90-tych było w Polsce znaczącą kwotą… Przysłowiowy wujek z Ameryki bardzo by się wtedy przydał. Wielu miało takich wujków – ale bardzo nieliczni z tego jakoś skorzystali. Emigracja zamiast inwestować w kraju wolała wykorzystać otwarcie granic by ściągać rodziny na zachód czy za wielką wodę…
Co szczególnie przykre emigracja zawiodła też od strony politycznej. Potencjał by wykorzystać ją w walce z niedobitkami komuny było niewyobrażalny. Drobny kombinator peruwiańsko-kanadyjski mający wsparcie ad-hoc skleconej partyjki pokonał w pierwszej turze wyborów prezydenckich silnego kandydata salonu T.mazowieckiego. A gdyby u progu przemian wrócili do Polski ludzie mający pojęcie o polityce i gospodarce oraz o pracy w administracji państwowej? Dysponujący kwotą choćby miliona dolarów? Gdyby w 1991-szym z Kanady powróciła na Ukrainę grupa inicjatywna posiadająca nadajniki radiowe dla stworzenia opozycyjnego kanału informacyjnego i trochę pieniędzy… Jak dziś wyglądałby nasz świat?







