w odpowiedzi rozczarowanym

Jakiś ostatnio wysyp rozczarowanych moimi „faszystowskimi” poglądami… Szczerze powiedziawszy – jestem zdumiony. Sądziłem że moje książki zioną zoologicznym antysocjalizmem na tyle silnie iż mój osąd rzeczywistości dla nikogo nie będzie zaskoczeniem… A tu figiel… Drodzy i zacni w punktach – żeby było Wam łatwiej:

Po pierwsze:

Przypominam - książka jest ostatnią pozycją na liście zakupów. Najpierw kupujemy żywność, potem płacimy rachunki, kupujemy ubrania etc. Żeby książka się sprzedawała muszą zachodzić trzy czynniki. Ludzie muszą być przyuczeni do czytani jako formy spędzania czasu i/lub pozyskiwania wiedzy. Muszą też mieć choćby niewielkie nadwyżki finansowe, a cena książki musi być dostosowana do siły nabywczej społeczeństwa. Spadek dochodów, wzrost bezrobocia, wzrost ceny żywności, wyższe podatki skutkujące wyższymi cenami książek – to wszystko skutkuje szybkim i głębokim spadkiem sprzedaży. Zanim masarz czy piekarz w ogóle zauważą że coś się dzieje - pisarze, księgarze, drukarze i wydawcy już potwornie obrywają po kieszeni. Gdy kryzys mija – nam poprawia się na samym szarym końcu.

Polska gospodarka jest rozpaczliwie słaba i krucha jak szklanka. Kilka głupich decyzji decydentów i wszystko się sypie… Odbudować nie łatwo, a czasem w ogóle się nie da.

Za „poprzedniego kaczyzmu” 2005-2007 sprzedaż książek rosła – co oznacza że ludzie mieli te nadwyżki pieniędzy. Podobne zjawisko zaobserwował taksówkarz z którym rozmawiałem. Przejazd taksówką to podobnie jak książka – pewien luksus. I był boom budowlany. Czyli istnieli ludzie którzy stawiali sobie domy i to więcej niż dziś. Być może to zasługa ogólnego wzrostu koniunktury – ale władza tego nie psuła.

Po drugie:

Gdy zaczyna się kryzys normalna władza stara się pobudzić popyt wewnętrzny. Można tego dokonać normalnie - obniżając narzuty a tym samym powodując spadek cen. Tnie się zbędne wydatki, luzuje przepisy, obniża podatki, daje ulgi inwestycyjne, czasem uruchamia jakieś rezerwy państwowe o ile się je posiada. Tak się dzieje w kraju normalnym. W kraju nienormalnym władza stara się kryzys przeczekiwać i nie robi nic, albo kombinuje z interwencjonizmem.

U nas... no cóż. Władza w Polsce nie spoczywa w rękach ludzi normalnych ani w rękach ludzi nienormalnych. Przez ostatnie 26 lat spoczywała głównie w rękach ludzi których kwalifikuję jako wroga wewnętrznego. SLD pobudzało koniunkturę metodą kanibalistyczną - wprowadzając podatek belki który sprawił że ludzie przestali definitywnie przestali ciułać. Przestali oszczędzać w bankach i na lokatach – po prostu stało się to nieopłacalne. Polikwidowali lokaty i poszli zaszaleć co podbiło PKB o kilka procent… PO poszło inną drogą - podwoiło zadłużenie zagraniczne, a jakby tego było mało zajumało nam połowę pieniędzy z II filaru OFE i cała te kasę przeżarło… A wszystkim którzy generowali dochody dokręciło śrubę by wycisnąć z nich więcej forsy. Z jabłka można wycisnąć sok – ale wieża się to ze zmiażdżeniem jabłka…

 Poważny kryzys ostatnich lat silnie odbijał się na rynku książki. Wystarczy porównać liczbę tytułów oraz odsetek debiutantów z lat koniunktury i lat kolejnych. (wyjaśniam: debiutant to ogromne ryzyko – wydawnictwo publikuje go gdy może sobie pozwolić na ewentualną stratę). Niestety PO w chwili gdy sytuacja na rynku była i tak rozpaczliwie trudna wprowadziła vat na książki. MI SPRZEDAŻ SIADŁA O 1/3. Wyobrażam sobie jaka była rzeźnia u słabszych lub początkujących autorów.

BYŁA TO PODŁOŚĆ, ŚWIŃSTWO I SABOTAŻ OSPODARCZY. Skok cen książki po wejściu vat to wina tych którzy ten vat beztrosko i bezmyślnie wprowadzili. Niestety są wśród nas ludzie za głupi by rozumieć tę zależność.

Po trzecie:

Może Was zaskoczę ale przez 12 lat nie zmieniała się stawka płacona mi od egzemplarza przez wydawcę: x zł + yy groszy. Po kosmetycznej podwyżce stawka jest znowu od kilku lat zamrożona a jedyny wzrost dochodów uzyskiwałem dzięki wzrostowi nakładów. Dlaczego tak? Trwa niedostrzegana przez Was zażarta walka o możliwie jak najniższą cenę książek. Zamawia się większe nakłady co pozwala obniżyć koszt druku. Zamrożono stawki, szuka się oszczędności. Tylko dzięki temu przez 15 lat działalności Fabryki Słów cena książki zaledwie podwoiła się podczas gdy ceny wielu podstawowych produktów uległy potrojeniu, ceny mieszkań skoczyły niemal czterokrotnie etc. etc. Tę cenę staraliśmy się utrzymać dla Was. Żeby było Was stać. Żebyście mogli sobie książki kupować. Mimo kryzysu i dziadowskich zarobków które jakoś nie mogą dogonić zachodnich...

Tylko nieliczni zauważyli że książki są tym produktem który w Polsce przez lata zdrożał najmniej. Zamiast elementarnej wdzięczności i uznania wysiłków – leciały „joby” że książki za drogie, oraz wezwania do „ukarania pazerności” i ściągania ich z chomika w czym celowało lewackie gówniarstwo z forum  wiadomej gazety.

Po czwarte:

Z mojego punktu widzenia: władza rządzi dobrze – ludzie mają pieniądze na książki. Władza rządzi źle – nie mają. Ergo: Za SLD był bardzo źle, za kaczyzmu było dobrze, a potem znowu zrobiła się bryndza. (Choć w 2007-mym kryzysu jeszcze nie było). W chwili upadku rządu PiS w 2007 miałem bodaj 14 książek opublikowanych pod nazwiskiem. Dziś mam 31. Dochody są porównywalne – a powinny być dwukrotnie wyższe. (uwzględniając inflację – trzykrotnie wyższe!) PO rządziło źle. Przynajmniej z punktu widzenia człowieka ciężko i uczciwie pracującego były to rządy złe. Dla urzędasów i ich rodzin być może było odwrotnie. Dla różnych drobnych kombinatorów, lobbystów, lichwiarzy i łapówkarzy zapewne były to złote lata… Nie mniej jednak dla większości społeczeństwa nie uchodzi wątpliwości że mamy za sobą okres zły lub bardzo zły. Dla pisarzy, wydawców, księgarzy etc sytuacja stała się dramatyczna po wejściu vat. Proszę rozejrzeć się wokoło – ile księgarni, często z tradycjami znikło bez śladu przez ostatnie kilka lat? KAŻDY wskaże bez trudu miejsce gdzie kiedyś kupił jakąś książkę a dziś jest w tym miejscu bank, sklep monopolowy albo lumpex. Księgarnie zabił przeważnie wzrost czynszów połączony ze spadkiem dochodów. To zabójcza mieszanka. Przypomnę też że ok 80-90% księgarni nie posiada własnych lokali tylko gnieździ się w wynajmowanych.

Po piąte:

Nie jestem szczególnym entuzjastą obecnej władzy. Sympatyzuję z J.Kaczyńskim i PiS-em bo jak już kiedyś pisałem w atakach na nich celowali ludzie których uważam za skończone kanalie… Naturalny odruch wrażliwego człowieka to pomoc lub choćby współczucie wobec tych nad którymi pastwi się żulia. Niestety często – zbyt często pojawia się w Polsce postawa odwrotna, „kogoś biją to i ja mu dowalę”. A już kompletnie mnie brzydzi sytuacja gdy syn zdrajcy ojczyny i agenta NKWD publicznie pluje na jednego z założycieli KOR…

Nie łudzę się – pisowcy vatu nie zniosą. Podatki być może uda się obniżyć – za rok lub dwa – nieznacznie, o jeden lub dwa punkty procentowe. Nadal masa pieniędzy jest beztrosko marnowana. PiS podął kilka niefortunnych decyzji personalnych. Na zbiorowe procesy członków władz PO i propagandystów reżimu tuska też nie ma co liczyć. PiS ma siłę by to zrobić – ale nie ma woli takich działań. Nie przeprowadza się lustracji totalnej. Nie ujawniono tajnego aneksu do raportu o WSI. Nie widać szans na czystkę w tzw. wymiarze sprawiedliwości. Te zaniedbania dają „tym drugim” czas i możliwości do przeprowadzenia kontrataku. Jeśli PiS się nie ogranie i nie zacznie ciąć niektórych środowisk równo z ziemią za 4 lata sam zostanie „demokratycznie” zmieciony. Być może zostanie zmieciony wcześniej – działacze KOD-u niejednokrotnie publicznie wyrażali opinię ze rząd p. Szydło ma charakter tymczasowy… Podobną myśl wyrażali politycy rozgromionej PO i innych partii. Zakładam że mogą wiedzieć coś czego my nie wiemy.

Jednak ja chwilowo trzymam z PiSem. Dlaczego? Od jesieni zarysowuje się delikatny trend wzrostowy na rynku książki. PiS obiecał też dofinansowanie bibliotek. Niebawem wchodzi unijne prawo o tantiemach od wypożyczeń bibliotecznych (będzie to finansowane z podatków nakładanych na hazard). Program 500+ poprawi (choć nieznacznie) sytuację wielu rodzin. W wielu budżetach domowych pojawi się kilka dych miesięcznie które zostaną wydane na książki. Skutki i efekty „drugiego kaczyzmu” ocenię za 2-3 lata. Wydaje mi się że to będzie kosmetyka. Nie zrobią nam jakoś dużo „lepiej”. Może trochę lepiej. Liczę że nie będzie gorzej. I że nie będą rozwalali tego co z wielkim trudem staramy się odbudować. Ja osobiście staram się obecnie zwiększać tempo produkcji docelowo do trzech książek rocznie.

Wolałbym żyć w świecie liberalnego kapitalizmu – ale cóż widać nie będzie mi na razie dane. Liczę jednak że w PiS jest kilku niegłupich ludzi i poluzują nam wszystkim cugli. Że podobnie jak poprzednio gdy byli u władzy zadbają o gospodarkę. A przynajmniej nie będą jej dobijali tępą pałą.

Żyję z pracy rak własnych. Umiem. Nie muszę mieć lepiej niż wszyscy. Nie potrzebuję dotacji ani spec-przywilejów. Wystarczy że moim czytelnikom będzie lepiej. Gdy Polacy wstaną z kolan – ja też wstanę – razem ze wszystkimi.

Po szóste:

Patrzę z obrzydzeniem na gówniarstwo wyjące w obronie poprzedniej władzy i jej pachołków. Sorry - po ujawnieniu nagrań z „Sowy” by dalej bronić tej mafii trzeba być kompletnie zaślepionym idiotą. Żaden strach przez PiSem nie usprawiedliwia obrony „koneserów win po 1700 zł/flaszka”,  „kolekcjonerów zegarków”, złodziei i łapowników. Żadna obawa nie usprawiedliwia bronienia władzy której symbolem będzie pan minister bzykający się z kelnerem w vipromie restauracji, czy senator transwestyta szantażowany przez alfonsa. Żaden lęk przed zmianą nie daje też legitymacji społecznej wysokim urzędnikom państwowym którzy w swoim gronie używają języka typowego dla dresiarzy…

Rozumiem jednak że po latach prania mózgów „gazetą wyborczą” retoryka katolicko-narodowa pod której sztandarami idzie PiS i częściowo Kukiz budzi u masy ludzi ostrą reakcję panikarsko-alergiczną. Ale to ich problem nie mój. Ja noszę maciejówkę jak mój dziadek. Ozdobioną orzełkiem. Nie mam problemu z deklarowaniem się jako patriota. Posiadam zdjęcia obu dziadków sportretowanych w przedwojennych mundurach oficerskich więc nie mam ochoty by pouczali mnie w tych kwestiach ludzie których rodzice i dziadkowie uczyli się języka polskiego na kursach przyspieszonych NKWD. Nie życzę sobie słuchać opinii ludzi których rodzice należeli do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, a po wojnie jako funkcjonariusze KPP deklarowali że ich prawdziwą ojczyzną jest Związek Sowiecki. Podobnie ad definitione nie uznaję legitymacji władzy na której czele stoi wnuk volksdeustcha. To jest nasz kraj. My tu jesteśmy prawowitymi gospodarzami. Może pora by tamci spakowali walizki i poszukali sobie innego terytorium do okupowania? A jeśli chcą tu zostać niech pokażą po czyjej są stronie.

                                                                                                           Po siódme:

Drodzy i zacni. Grzebiąc czasem (ech, mało tego czasu…) po sieci trafiam czasem na informacje które mnie zaciekawią lub teksty publicystyczne i polemiczne moim zdaniem warte przeczytania i przemyślenia. Te linkuję. Czasem są od „moherów” z frondy, czasem od „kaczystów” z niezleżna.pl czasem od „świrów” z Prawy.pl. A czasem linkuję też ciekawsze recenzje, teksty popularno-naukowe, ciekawe strony tematyczne albo poświęcone sztuce.

Po adresach widać dokąd dane linki prowadzą – jak ktoś się danych miejsc w necie boi lub brzydzi wystarczy w te linki nie klikać. To przecież proste – wystarczy kilka pierwszych literek przeczytać. Nie ma też przymusu czytania mojego bloga ani mojej prozy. Jestem moherem i ksenofobem oraz zwolennikiem kapitalizmu. (sorry, z moim pochodzeniem nie bardzo mi wypada być polskim narodowcem…). Jeśli ktoś identyfikuje się z innymi sposoboami patrzenia na rzeczywistośc – naprawdę nie musi się męczyć…

                                                                                                            Po ósme:

Mój ogólny stosunek do ludzi innych kultur i wyznań jest czasem przyjacielski, często życzliwie obojętny, a z rzadka niechętny lub wręcz otwarcie wrogi. A we wszystkich przypadkach ostrożny. Uważam że trzeba budować więzi z krajami z naszego regionu z którymi łączy nas wspólna historia, religia, i ogólny system wartości i cnót politycznych wytworzony skutkiem podobnych doświadczeń historycznych.

Niemcy i Rosjanie niestety popełnili wobec nas grzechy śmiertelne i choć wybąkali zdawkowe przeprosiny nadal prowadzą politykę imperialną wrogą naszemu krajowi. Nie zapominajmy też że Rosja prowadzi agresję militarną na kraj leżący w naszym bezpośrednim sąsiedztwie a jej wojska regularnie prowadzą ćwiczenia poligonowe symulujące atak na Polskę. Niemcy prowadzą przeciw Polsce wojnę gospodarczą i ofensywę propagandową. Nasi bracia Litwini i Ukraińcy też mają sporo na sumieniu – ale z nimi przynajmniej da się zazwyczaj jakoś dogadać. Przywykłem uważać się w tych kwestiach za neoprometeistę. Niestety polska polityka wschodnia leży i kwiczy. Bardzo podobała mi się próba budowy polityki jagiellońskiej za poprzedniego kaczyzmu. Misja prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi w kronikach naszego regionu zapisze się złotymi zgłoskami.

Nie żądam od Szwedów przeprosin ani odszkodowań na Potop – choć może i  należałoby. Zniszczenia w XVII wiecznej Polsce są porównywalne z tymi które poczynili u nas hitlerowcy. Straty ludnościowe wyniosły 20-25%. Do dziś szwedzkie muzea i biblioteki są pełne skarbów zrabowanych w Polsce.

Islamizacji kontynentu mówię stanowcze NIE. I żadnych negocjacji. Doświadczenia krajów zachodnich powinny być dla nas poważnym ostrzeżeniem.

                                                                           Po dziewiąte:

                Co do mniejszości narodowych – to co dzieje się w Polsce to kompletny chaos. Nieliczna mniejszość niemiecka ma swoich przedstawicieli w parlamencie. Znacznie liczniejsze mniejszości ukraińska i białoruska – nie mają bo nie. Polska mniejszość w niemczech szacowana na ok. milion ludzi nie ma swojej reprezentacji w Bundestagu. Do dziś polskie organizacje w RFN nie odzyskały mienia które zabrał im hitler.

Władza w Polsce dotuje szkolnictwo mniejszościowe – ok. gorzej że władze krajów ościennych polskie szkolnictwo często szykanują – w czym celuje Litwa. Polska szerokim strumieniem pieniędzy dotuje Cyganów vel Romów – choć ich asymilacja okazała się kompletnym niewypałem. Dotuje się też organizacje ukraińskie -  nawet te odwołujące się wprost do ludobójczej ideologii OUN-UPA. Przyjęliśmy sporą grupę uchodźców z Czeczenii. Zrobiliśmy to w imię prometejskiej solidarności wobec przedstawicieli narodu najechanego przez Rosję. Dziś i z nimi są problemy… (wymienię handel narkotykami, branie zasiłków i jednocześnie praca na czarno, uciążliwość społeczna, oraz stała zauważalna obecność czeczeńskich cyngli w polskich mafiach. Osobna kwestia to porwania przez czeczeńską mafię ludzi którzy jeździli do Czeczenii z pomocą humanitarną. Takie potraktowanie obywateli kraju który tyle im pomógł pokazuje że nie są to ludzie warci naszej przyjaźni i współczucia.

                Kwestia żydowska to też temat rzeka – choć daleki jestem od antysemityzmu to uważam że w przeszłości mniejszość ta wielokrotnie zapisała się w naszej historii źle lub bardzo źle. A niekiedy tylko dobrze. Ludzie pochodzenia żydowskiego od czasów stalinowskich do dziś stanowią też silną grupę wśród pracowników MSZ. To całe resortowe dynastie rodzinne  a ich lojalność wobec Polski zbyt często staje pod znakiem zapytania. Dla odmiany – silne lobby żydowskie funkcjonowało w polskim ruchu wydawniczym (np. wydawnictwo „Czytelnik” złośliwie przezywane „żydelnik”)  i w polskim przemyśle filmowym. Tu zapisali się dobrze. Pozytywny wkład ludzi tego pochodzenia w polską kulturę jest wyraźnie widoczny.

Natomiast osobnicy tacy jak michnik, urban, hartmann w żadnym wypadku nie powinni mieć możliwości wpływania na naszą rzeczywistość. Co więcej przegięciem jest używanie przez nich argumentu „nie lubicie nas bo jesteście antysemitami”.

                Reasumując: Uważam że każdy obywatel Polski niezależnie od pochodzenia, wyznania i koloru skóry powinien wykazywać się wobec naszego kraju elementarną lojalnością. Nie każdy miał wśród przodków wąsatego dziadka w maciejówce. Nie każdy może pokazać wypisy z ksiąg parafialnych potwierdzające ileś tam pokoleń przodków katolików. Osiedlali się w Polsce ludzie różnych narodowości i wyznań. Przyjmowaliśmy uciekinierów z różnych zakątków Europy. Polska ziemia jest przesiąknięta krwią polskich patriotów na metr w głąb. I nie wszyscy z nich byli Polakami-katolikami. Ale stanęli w potrzebie po właściwiej stornie.

Postawmy sprawę jasno: jak komuś nie pasuje biało-czerwona flaga i orzełek na czapce – obywatelstwo naszego kraju nie jest przymusowe. Żyjemy w szczęśliwych czasach. Dziś nie trzeba brać karabinu i iść do lasu na pewną śmierć. Ale niewidzialna wojna wciąż się tli…

                                                                                          Po dziesiąte:

Nasze społeczeństwo jest kalekie i głęboko chore. Okaleczyły nas okupacje i wieloletnia celowa demoralizacja. Okaleczyła nas „pedagogika wstydu” tłoczona nam do głów przez ćwierć wieku. Przywykliśmy oceniać innych przez pryzmat własnej małości – stąd takie triumfy świeci bardzo prostacka i prymitywna propaganda „przemysłu pogardy”. Szokująco łatwo szczuje się u nas motłoch przeciw porządnym i uczciwym ludziom. To co obserwujemy na wiecach KOD-u czy na paradach „manify” to atmosfera przed-pogromowa. Grupa ludzi spajana przez indukowaną nienawiść…

Nasze społeczeństwo jest roszczeniowe i zdemoralizowane. Najlepiej żyje się u nas nie ludziom którzy pracują ale marginesowi i cwaniakom. Zbyt często rozdaje się ryby zbyt rzadko wędki. Program 500+ wpisuje się w zły trend. Lepiej byłoby dać te pieniądze w postaci ulg podatkowych i zniżek w składce ZUS -  premiować ludzi pracujących z normalnych, pełnych i niepatologicznych rodzin. Na to PiS jest niestety zbyt głupi. Chcą dobrze, chcą pomóc Polakom – ale obrali złą drogę.

Nasze społeczeństwo jest agresywne bo jest biedne. Częściowo wynika to z tego że ubóstwo nam zadekretowano  odgórnie żeby nas zgnoić i zniszczyć. Częściowo jednak wynika z polskiego lenistwa, nieuctwa i wygodnictwa. Tutaj trzeba nauki, pracy, zmiany stylu życia i porzucenia wielu nałogów. Nie wróże tu szybkiego ani łatwego zwycięstwa… Ale trzeba być „twardym jak kapitalizm”. 

I tak staram się postępować. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/