Ominąc nieomijalne.
- piątek, 25, styczeń 2013 09:01
- Andrzej Pilipiuk
Jeszcze jeden wyimek mojej wypowiedzi na forum SFFiH
*
Kapitalizm opiera się na pracy, zysku, akumulacji pierwotnej i koncentracji kapitału. socjalizm na upaństwowieniu środków produkcji oraz monopolach.
Ergo: pracujemy jak Jack London a' 10 centów/godzinę, odkładamy kasę, zbieramy się w pięciu, kupujemy stare czółno i ruszamy kłusować ostrygi. Z kasy za ostrygi kupujemy zdezelowany stateczek... Chyba że trafimy na system w którym zarabiamy tylko tyle ile nam trzeba na życie i nie jesteśmy w stanie nic odłożyć. A nawet jeśli coś uciułamy to mało kto ma jakiekolwiek oszczędności i nie damy rady złożyć się na coś co poprawi nasz los. Taki właśnie świat mamy za oknem. W chwili obecnej lewica ma kasę i pilnuje by było trudno coś odłożyć, a koncentracja zostaje obwarowana przepisami...
W kapitalizmie żeby nadupcyć drugiemu kapitaliście trzeba mieć trochę pieniędzy na początek i wyzwać go na polu na którym da się wygrać, szybkością, jakością innowacyjnością. Dajmy na to fabryka produkuje 30 różnych wyrobów. A nasz warsztat jeden - za to lepszy niż oni. Przejmujemy rynek, oni ograniczają produkcję. Potem patrzymy gdzie wbić następną szpilę. I tak stopniowo my ich albo oni nas...
W socjalizmie nie ma się pieniędzy. I nie da się nadupcyć wielkiej fabryce za żadnym polu bo nie mamy zgody urzędasa na produkcję choćby głupich agrafek.
Np jeśli w tym miejscu ogłoszę że zakładam spółkę akcyjną celem produkcji czegoś i można będzie na najbliższym konwencie kupować udziały to podpadam od cholera wie ile paragrafów... Jest specjalny tryb zgłaszania oferty publicznej sprzedaży akcji. Emisja jest obwarowana warunkami.
*
Przerabiałem te problemy na własnej skórze. Byłem w liceum, mieszkałem w bloku, piwnica była za mała by zrobić w niej najmniejszy choćby warsztacik. Miałem kilka pomysłów. Może coś by z nich wynikło ale nie miałem kasy ani na surowce ani na narzędzia. Nie było allegero - zbyt gotowych wrobów byłby bardzo trudny.
Żeby w przyszłości nadupcyć kiedyś całemu wielkiemu złemu światu potrzebowałem pomysłu który pozwoli mi pominąć etap akumulacji pierwotnej. I koncentracji też - bo nie było ani czego ani z kim koncentrować. Wymyśliłem że zostanę pisarzem. Gdy sprawiliśmy sobie pierwszego peceta przez pierwsze pół roku siedziałem i przepisywałem teksty z 60-stronicowych zeszytów w kratkę.
Wygrałem.







