modele

Są różne modele cywilizacyjne. 

Inkaski - system aylu - inkowie mieli haremy. W hierarchii urzędniczej wyżej stali potomkowie władców wcześniejszych. Jeśli byłeś z rodziny pradziadka aktualnego władcy to zajmowałeś etat urzędasa mając pierwszeństwo nad potomkami jego dziadka czy ojca. 

Chiński quansi - są silne klany towarzyskie - powiązane też rodzinnie, których członkowie dbają o siebie nawzajem. Dla swoich zaklepują lepsze stanowiska, odkładają atrakcyjniejszy towar w sklepie. Klan nie da ci zginąć - załatwią robotę, wklepią sąsiadowi który zatruwa ci życie. Ale jak klan zażąda przysługi to się nie odmawia. Nawet jak masz np. wsadzić nieletnią córkę do łóżka któremuś z wodzów klanu, albo zarżnąć kogoś kto nadepnął na cień ukochanego szefa... 

Sitwa - To pokłosie feudalizmu. Mamy swoich ludzi. Załatwiamy im robotę. Są pod nas podpięci. Pomagają nam, dają kasę, córki do łóżka czy co tam potrzebujemy. Ale my ich chronimy, pomagamy, opekujemy się. Czasem karcimy albo wyganiamy. My jesteśmy odpięci pod kogoś. Nasza sitwa wspiera naszego feudała. I podkłada świnie sitwom jego wrogów. (coś jak Schetyna i jego ludzie w PO i ich podgryzanie sitwy tuska & kopacz). Zasadniczo fajnie być w silnej sitwie.. 

A mi się podoba model amerykański - jesteś wart tyle ile umiesz. Jesteś dobry - masz robotę i awansujesz. Skiepścisz - wylatujesz. Wspólnota ludzi wolnych i równych. I to jest dla mnie wartość :wink:

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/