Michnikoidy szczujne...
- czwartek, 15, październik 2015 09:39
- Andrzej Pilipiuk
Prezes J.Kaczyński wygłosił tezę że napływ imigrantów może stanowić zagrożenie z uwagi na choroby zakaźne które mogę przywlec do Europy. Szczury od michnika ogłosiły ze „przekroczył rubikon mowy nienawiści” – w tym samym czasie ich własny serwis gazeta.pl relacjonował że we Francji z przyczyn epidemiologicznych zlikwidowano jedno obozowisko.
Dodajmy jeszcze że J.Kaczyńskki opierał się na oficjalnym stanowisku prezesa Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Niestety – ryzyko jest bardzo realne – w Grecji odnotowano przypadki cholery, w RFN hospitalizowano bliżej nieokreśloną liczbę osób chorych na gruźlicę. Wśród uchodźców notuje się przypadki świerzbu. Przez media przemknęła i znikła kolejna informacja o polio. W komentarzach pojawiła się informacja o przypadkach trądu. W Czechach pojawiła się malaria – po raz pierwszy od 50-ciu lat. W krajach lewantu od początku konfliktu endemicznie pojawiają się przypadki dżumy. Wedle przeciekających informacji liczni dżihadyści z Państwa Islamskiego chorują na syfilis - przenoszony skutkiem zbiorowego gwałcenia niewolnic. Mówi się też o HIV.
Czy mamy się czego obawiać? Moim zdaniem ryzyko jest ogromne. System opieki medycznej w krajach bliskiego wschodu znajduje się na znacznie niższym poziomie, w krajach takich jak Syria i Libia uległ poważnej destrukcji w skutek wojen. Przybywający z reguły nie posiadają żadnej dokumentacji medycznej.
Co najważniejsze – uchodźców nie da się poddać szczepieniom – obowiązek ten obejmuje w Europie dzieci do 18-tego roku życia.
Niestety polityczna poprawność powoduje zblokowanie informacji i poważne wypaczenie obrazu. W Polsce nie jest jeszcze tak źle – np. dość regularnie przebija się w mediach informacja o społeczności cygańskiej jako szczególnie narażonej na odrę. Na zachodzie informacje takie są znacznie staranniej wyciszane. Obyśmy nie obudzili się za późno!
*
Licze że po wyborach przegłosowana zostanie ustawa o zakazie reklamowania spółek skarbu państwa w prasie i zakazie finansowania tzw. "kampanii społecznych" co będzie oznaczało definitywny koniec "gazety wyborczej".








