O dowodzeniu winy
- poniedziałek, 07, wrzesień 2015 10:56
- Andrzej Pilipiuk
Na pogrzebie arcybiskupa Wesołowskiego odczytano jego list pożegnalny – twierdził w nim że jest niewinny. Pisze że pomagał wielu dzieciakom z marginesu a trzej z licznej rzeszy zdecydowali się go obciążyć swoimi zeznaniami.
Jestem skłonny w to uwierzyć – w nauce stosuje się kryterium „krytyki źródła”. Jeśli znajdujemy dokumenty, albo artefakty archeologiczne – badamy ich autentyczność i wiarygodność. Czy trzech nastolatków ze slumsów Haiti jest wiarygodnych? Nie można tego wykluczyć. Podobnie jak nie można wykluczyć że działają na zlecenie miejscowej mafii. To trzeba zbadać.
Dlatego uważam że proces przerwany przez śmierć arcybiskupa powinien być bezwzględnie kontynuowany. Świadkowie którzy mieli być gwałceni lub molestowani powinni przyjechać do Watykanu, a jeszcze lepiej do neutralnego kraju trzeciego i tam złożyć zeznania. W warunkach wolnych od ewentualnych nacisków. Powinni być też przebadani wariograficznie.
Jeśli arcybiskup zostanie uznany winnym – wina powinna zostać dowiedziona w warunkach obiektywnego procesu i w sposób możliwie jednoznaczny.







