Odbudować zaufanie do policji...
- wtorek, 08, styczeń 2013 13:03
- Andrzej Pilipiuk
Proces policjanta który 11 listopada 2011 skatował uczestnika marszu niepodległości zacznie się w marcu. Sąd odrzucił wniosek o warunkowe umorzenie sprawy choć pseudogliniarz chciał nawet przekazać na cele charytatywne niebagatelną kwotę …500 zł.
Ta sprawa pokazuje jak w soczewce rzeczywistość prawną naszego kraju. Nieumundurowany funkcjonariusz atakuje przypadkowego przechodnia. (tylko z zeznań ofiary wiemy że był to uczestnik legalnego marszu! W praktyce mógł być to ktokolwiek – choćby przechodzień wracający do domu). Pryska mu gazem po twarzy. (przepisy nakazują celować strumieniem gazu niżej), następnie kilkakrotnie kopie w twarz kulącego się, nie stawiającego oporu człowieka. Dalsze losy skatowanego? Obalony na ziemię skuty kajdanakami zostaje po długotrwałym leżeniu na ziemi zapakowany z łaski do radiowozu, spędza noc w areszcie i …trafia przed sąd! W dodatku pod zarzutem …napaści na funkcjonariusza. W sądzie gliniarz – oprawca składa wraz z kolegami ewidentnie fałszywe zeznania, sędzia choć film z zajścia krąży już w necie odmawia włączenia go do materiału dowodowego i wydaje na ofiarę wyrok skazujący. Po nagłośnieniu sprawy zaczyna się mozolne odkręcanie sprawy.
Gliniarz sadysta trafia na zwolnienie lekarskie – bił tak aż rękę uszkodził… Po półtora roku być może stanie przed sądem. W policji pracuje nadal…
Jak to powinno wyglądać?
W normalnym kraju komendant posterunku, na którym służył Cz. Ogłasza w nocy 11/12 listopada nadzwyczajną odprawę i wzywa wszystkich podwładnych z urlopowanymi włącznie. Na dziedzińcu komendy w obecności całej obsady dowódca zrywa podwładnemu naramienniki i informuje zebranych o natychmiastowym i dyscyplinarnym zwolnieniu z policji sadysty oraz 10-12 policjantów, którzy jak widać na filmie przebiegają obojętnie koło „kolegi” lub pomagają mu powalić i skuć ofiarę.
Minister spraw wewnętrznych zwołuje nocną konferencję prasową na której przeprasza poszkodowanego, obiecuje odszkodowanie i informuje o dyscyplinarnym zwolnieniu wszystkich czynnych uczestników ataku, oraz degradacji pozostałych gliniarzy którzy wykazali się biernością wobec jaskrawego złamania przepisów prawa. Dyscyplinarnie zwolniony zostaje także dowódca odcinka zabezpieczenia manifestacji któremu Cz. Podlegał podczas operacji.
12 listopada Cz. I jego kumple stają przed sądem. Cz. Otrzymuje wyrok 5 lat bezwzględnej odsiadki z paragrafu „usiłowanie zabójstwa” sąd dodatkowo potępia go za splamienie honoru munduru. Pozostali policjanci dostają krótsze wyroki. W sądzie odczytane zostają listy potępiające czyn napisane przez wszystkich komendantów wojewódzkich policji. Czynni uczestnicy zajścia zostają tego dnia rozwiezieni do zakładów karnych. Bierni uczestnicy, którzy nie zapobiegli zajściu mają tydzień na przeprowadzkę – będą służyli jako szeregowi funkcjonariusze drogówki na prowincji, bez prawa awansu przez 5 lat.
Zamiast tego jest "tradycyjne" zamiatenie sprawy pod dywan i chronienie "swojaka"...







